Sport.pl

Pogoń czeka na ofertę Rody

Nie powiedziałbym, że na ten moment Mikołaj Lebedyński jest bliski przejścia do Rody, chociaż jesteśmy nim zainteresowani - mówi dyrektor holenderskiego klubu Gerard Wielaert
Od początku nowego sezonu trener Marcin Sasal nie korzysta z usług młodego wychowanka Pogoni Szczecin. Napastnika nie było w osiemnastce meczowej na Polonię Bytom i na piątkowe spotkanie z Górnikiem Polkowice. Po kontuzji Donalda Djousse pytaliśmy, dlaczego na Dolny Śląsk nie zabrał ze sobą Lebedyńskiego (nie musiałby przesuwać z pomocy Adama Frączczaka, który nie poradził sobie jako napastnik). - Rozmawiałem z Mikołajem i usłyszałem od niego, że transfer jest prawie dopięty. Wzięcie go na jeden mecz spowodowałoby zabranie miejsca komu innemu - odpowiedział.

"Prawie" w tym przypadku robi różnicę. Lebedyński: - Nie powiedziałem, że jestem bardzo bliski przejścia. Mówiłem, że na testach zrobiłem dobre wrażenie i Roda jest mną zainteresowana. Też chciałbym transferu, bo taka okazja może już się nie powtórzyć.

Piłkarz wrócił z testów dwa tygodnie temu. Do dziś holenderski klub nie wysłał Pogoni oferty zakupu. Grzegorz Smolny, wiceprezes odpowiedzialny za transfery: - Roda, oprócz prośby o zgodę na testy, innego pisma nie wysłała. Nie robimy i nie będziemy robić Mikołajowi problemów z odejściem, bo z niewolnika nie ma pracownika. Pogoń pogodzi się z odejściem każdego piłkarza, jeżeli otrzyma dobrą ofertę. Pieniądze ze sprzedaży piłkarzy przeznaczać będziemy na kupno nowych.

Dyrektor Rody Gerard Wielaert w rozmowie z "Gazetą" potwierdził zainteresowanie Lebedyńskim. - To dobry, młody i kompletny zawodnik. Takiego chcemy, ale nie powiedziałbym, że na ten moment Mikołaj jest bliski przejścia. Chodzi o pieniądze. W klubie musimy prowadzić zrównoważony budżet. Nie możemy wydać za dużo - tłumaczy Wielaert, odpowiedzialny za transfery.

Kiedy wyjaśni się, czy dojdzie do przeprowadzki 20-latka? - Na pewno nie do końca tego tygodnia. Najpierw muszę spotkać się z menedżerem zawodnika - odpowiada Holender.

Napastnik czeka na rozwiązanie sytuacji. Czy pozostanie poza kadrą? - Trochę rozumiem trenera, który mówi, że zabieram miejsce innemu piłkarzowi, ale z drugiej strony na razie normalnie trenuję - mówi Lebedyński.

Są też dobre wiadomość dla sympatyków Pogoni odnośnie dwóch innych snajperów. Donald Djousse i Vuk Sotirović trenują z zespołem.

- Sztab medyczny deklaruje, że na sobotę postawi Kameruńczyka na nogi. A Serbowi klub załatwia pozwolenia na grę w polskiej lidze. Nikt z nas nie wyobraża sobie, że nie zdążymy do soboty, do meczu z Wartą Poznań - informuje rzecznik prasowy Pogoni Adam Wosik.

Sobotni pojedynek odbędzie się o godzinie 19 bez udziału kibiców gości (Warta nie wysłała listy zorganizowanej grupy fanów). By obejrzeć spotkanie, należy wcześniej wyrobić kartę kibica (od poniedziałku do piątku w godz. 13-20, w sobotę - nieczynne).



Mikołaj Lebedyński - Debiutował w Pyrzycach

20-letni dziś piłkarz (data urodzenia - 14.10.1990) pierwsze kroki piłkarskie stawiał w Arkonii Szczecin, ale w wieku 12 lat przeniósł się do Pogoni i tu pokonywał kolejne szczeble. Był jednym z tych młodych piłkarzy, którzy skorzystali na tym, że w 2007 r. rozpadła się Pogoń Antoniego Ptaka, a nowi właściciele zmuszeni byli odbudowywać klub od IV ligi. Pogoń wygrała te rozgrywki pewnie, a wiosną 2008 r. - 14 maja - Mikołaj Lebedyński zadebiutował w pierwszym sezonie. W IV lidze zagrał 5 razy i nie zdobył bramki.

W II lidze grał dopiero wiosną. Zaliczył w sumie 13 występów, a pierwsze bramki (2) zdobył w meczu z Miedzią Legnica (3:1). W tamtym sezonie popisał się jeszcze 2 meczami z podwójną zdobyczą (Chemik, Nielba), a raz pokonał bramkarza Kotwicy. W dwóch sezonach I ligi rozegrał 42 mecze, zdobył 5 bramek. Nigdy na dłużej nie wywalczył miejsca w podstawowym składzie, raczej był jokerem.

lis

Więcej o: