Sport.pl

Walka o krążki i Daegu

Monika Pyrek, Renata Pliś, Krystian Zalewski i Krzysztof Lewandowski - to nasi faworyci do medali w rozpoczynających się w czwartek w Bydgoszczy MP w lekkiej atletyce
Przed rokiem z Bielska-Białej zawodnicy z Zachodniopomorskiego przywieźli trzy krążki. Dwa (złoto na 800 i srebro na 1500 m) wywalczyła Pliś (Maraton Świnoujście). Złoto zdobyła też Pyrek (MKL Szczecin) w skoku o tyczce. Obie zawodniczki także w tym roku powinny stanąć na podium, choć do rywalizacji przystąpią w odmiennych nastrojach. Pliś przed tygodniem osiągnęła minimum na MŚ w Daegu na dystansie 1500 m. Jak sama przyznaje, do Bydgoszczy jedzie bez stresu i startując na 800 m, chce osiągnąć dobry wynik.

Pyrek bilet do Korei ma od czerwca, ale jej zmartwieniem jest forma (ledwie dwa średnie skoki 4,50 i 4,51) i zdrowie. Jej celem w MP będzie przełamanie bariery psychicznej i pokonanie przyzwoitej wysokości, co doda jej pewności siebie. O złoto będzie rywalizować z wracającą po urazie ręki Anną Rogowską (SKLA Sopot).

O starcie w Daegu po cichu myśli też Krystian Zalewski z Barnima Goleniów. W MP chce skupić się na biegu na 3000 m z przeszkodami. W tym sezonie o prawie 8 s poprawił swój rekord życiowy (obecnie 8:27,55), ale do minimum na MŚ brakuje mu 4,5 s. - Krystian jest dla mnie kandydatem co najmniej do srebrnego medalu - ocenia Stanisław Puna, prezes ZZLA.

Z pozostałych zawodników warto zwrócić też uwagę na Krzysztofa Lewandowskiego, skoczka w dal z MKL Szczecin. Przed tygodniem w Białogardzie osiągnął rezultat 7,85, co jest drugim tegorocznym wynikiem w kraju.

- Stać go nawet na skok na 8 m, a na MP do medalu wystarczy, jeżeli powtórzy rezultat z Białogardu - twierdzi Puna.

Sporting Międzyzdroje na w mistrzostwach reprezentować będzie tylko Etiopczyk z polskim paszportem Yared Shegumo. Pobiegnie na 5 km. - Od kwietnia jest w naszym klubie. Miał trzyletnią przerwę, bo z powodów finansowych wyjechał do pracy do Anglii. Wobec nieobecności kilku faworytów, może w Bydgoszczy powalczyć o medal - uważa Tomasz Kozłowski, trener Sportingu.

Zabraknie za to Agnieszki Leszczyńskiej (4. przed rokiem na 400 m), która niedawno urodziła dziecko. Z powodu kontuzji w biegu na 5 km nie wystartują Kamil Poczwardowski (w 2010 r. był 8., uraz biodra) i Radosław Kłeczek, który miał bronić tytułu zdobytego w barwach Śląska Wrocław. Dla Sportingu zdobył już srebro w majowych MP w biegach przełajowych na 12 km, lecz przy okazji złamał palec.

- Gdyby był gotów, to by wystartował. Nie ma sensu, żeby truchtał, będąc w normalnej dyspozycji faworytem do złota - twierdzi Kozłowski.

Na dobry rezultat liczy też Marcin Grynkiewicz (Pomorze Stargard) startujący na 200 i 400 m. - Sukcesem będzie finał na 400 m, ale jak już się w nim znajdę, to powalczę o miejsce w pierwszej szóstce, które umożliwi mi start w sztafecie na MŚ w Daegu - twierdzi zawodnik.

Ogółem w Bydgoszczy wystartuje 25 zawodników z 11 zachodniopomorskich klubów. Najciekawsze wydarzenia czwartku to finał tyczki kobiet (Pyrek) oraz bieg na 3000 m z przeszkodami (Zalewski). MP zakończą się w sobotę. Wtedy PZLA ogłosi ostateczną kadrę na MŚ w Korei.

Nasi w Bydgoszczy

Bałtyk Koszalin: Małgorzata Hołub (400 m) - 19 lat - w tym roku 54,59 (przed rokiem nie startowała), Ayla Kisiel (100 m) - 19 lat - 12,10 (przed rokiem nie startowała)

Sztorm Kołobrzeg: Adrianna Proć (rzut oszczepem) - 19 lat - 45,81 m (przed rokiem nie startowała)

LKS Pomorze Stargard: Marcin Grynkiewicz (200 i 400 m) - 21 lat - 21,36 i 47,00 (przed rokiem nie startował), Paulina Kaczyńska (5000 m) - 20 lat - 17,27,41 (przed rokiem nie startowała)

LLKS Pomorze Stargard: Bartosz Gołdyn (rzut młotem) - 27 lat - 63,03 m (przed rokiem 6. miejsce - 62,00 m), Andrzej Mrozik (pchnięcie kulą) - 27 lat - 16,10 m (przed rokiem 10. - 17,48), Piotr Węgrzyn (rzut dyskiem) - 22 lata - 51,35 m (przed rokiem 13. - 15,80)

Maraton Świnoujście: Renata Pliś (800 i 1500 m) - 26 lat -2,02,10 i 4,04,57 najlepszy tegoroczny wynik w kraju. (przed rokiem 1. - 2,01,92 i 2. - 4,13,84)

MKL Szczecin: Artur Bojko (rzut dyskiem) - 23 lata - 51,95 m (przed rokiem 11. - 50,78), Wojciech Janusz (pchnięcie kulą) - 21 lat - 17,60 m (przed rokiem nie startował), Krzysztof Lewandowski (skok w dal) - 25 lat - 7,85 (przed rokiem 11. - 7,14), Michał Mikulicz (rzut dyskiem) - 20 lat - 53,44 m (przed rokiem nie startował), Monika Pyrek (skok o tyczce) - 31 lat - 4,51 m (przed rokiem 1. - 4,20 m), Wiktor Walczak (100 m) - 29 lat - 10,67 (przed rokiem nie startował), Andrzej Zieliński (100 i 200 m) - 21 lat - 10,74 i 21,83 (przed rokiem nie startował)

Hermes Gryfino: Ilona Janas (siedmiobój) - 21 lat - 3630 pkt. (przed rokiem nie startowała), Magdalena Chrzanowska (skok w dal i siedmiobój) - 19 lat - 5,38 i 4126 pkt. (przed rokiem nie startowała)

Mokasyn Płoty: Michał Głowacki (1500 i 5000 m) - 29 lat - 14,52,83 na 5000 m (przed rokiem nie startował)

Pomerania Szczecinek: Szymon Nadarzyński (dziesięciobój) - 21 lat - 3437 pkt. (przed rokiem nie startował), Wojciech Stypa (dziesięciobój) - 21 lat - 4992 pkt. (przed rokiem nie startował)

Barnim Goleniów: Michał Dec (800 m) - 19 lat - 1,55,07 (przed rokiem nie startował), Karolina Waszak (1500 i 5000 m) - 22 lata - 4,26,12 i 17,04,85 (przed rokiem 14. - 4,35,06 i 8. - 17,03,31), Krystian Zalewski (3000 m z przeszkodami i 5000 m) - 22 lata - 8,27,55 na 3000 m z przeszkodami (przed rokiem 5. na 3000 m z przeszkodami - 8,50,26)

Sporting Międzyzdroje: Yared Shegumo (5000 m) - 28 lat - bez oficjalnego startu w tym sezonie (przed rokiem nie startował)



Program MP w Bydgoszczy

Czwartek, 11.08: Eliminacje - 400 ppł. kobiet i mężczyzn, 100 m K i M, 400 m K i M, 800 m K i M. Finały - 100 m K i M, 3000 m z przeszkodami M, 5000 m K, tyczka K, młot K, skok w dal M, pchnięcie kulą K, rzut dyskiem M

Piątek, 12.08: Eliminacje - 200 m K i M, Finały - 4x100 K i M, 400 ppł K i M, 400 m K i M, 800 m K i M, rzut młotem K, rzut dyskiem K, skok w dal K, skok wzwyż K, rzut oszczepem M

Sobota, 13.08: Eliminacje - 100 m ppł, 110 m ppł, Finały - 100 m ppł, 110 m ppł, 200 m K i M, 4x400 m K i M, 1500 m K i M, 3000 m z przeszkodami K, 5000 m M, trójskok K i M, skok o tyczce M, skok wzwyż M, rzut oszczepem K

Mówi tyczkarka MKL

Paweł Pązik: Muszę na początku zapytać o pani zdrowie, bo chyba nie jest z nim ostatnio najlepiej.

Monika Pyrek (zdobyła 12 medali MP (10 złotych, 2 srebrne). Jej najlepszy tegoroczny wynik to 4,51 (29 lipca w Sztokholmie), a minimum na MŚ wynosi 1 cm mniej. Do życiówki - 4,82 (22.09.2007 w Stuttgarcie) nadal sporo brakuje): Od czerwcowego startu w "Tyczce na molo" w Sopocie borykam się z kontuzją stopy nogi odbijającej i to nie pozwala mi na oddawanie dobrych skoków. To jest ten sam uraz, który rok temu uniemożliwił mi skakanie latem. Odnowił się już przy pierwszym odbiciu w Sopocie. Ból wciąż mi dokucza mimo interwencji fizjoterapeutów i lekarzy. Żaden środek nie jest w stanie go złagodzić. Wprawdzie kontuzja dolega mi w mniejszym stopniu niż przed rokiem, bo przecież mogę skakać i nie zamierzam kończyć wcześniej sezonu, ale odczuwam duży dyskomfort i nie mam przez to pewności w trakcie oddawania skoków. Stąd brak dobrych wyników. Na początku lipca naciągnęłam też mięsień łydki, ale po tym urazie nie ma już śladu i zdążyłam o nim zapomnieć.

Medali z MP ma pani cały worek, w Bydgoszczy najważniejszy będzie dobry rezultat?

- To jest start ważny o tyle, że chcę osiągnąć dobrą wysokość, nabrać pewności siebie przed MŚ i pojechać do Korei z dobrym nastawieniem. Zdaję sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne, bo prognozy pogody nie są zbyt optymistyczne. No i ta wspomniana kontuzja Bardzo ciężko się wraca po dłuższej przerwie. Wygląda na to, że jest to mój najtrudniejszy sezon w karierze.

W przypadku niepowodzenia w Bydgoszczy, brana jest pod uwagę rezygnacja z wyjazdu do Korei?

- Nie, bo to oznaczałoby drugi rok z rzędu bez mojego działu w imprezie rangi mistrzowskiej, a przed zbliżającymi się igrzyskami to nie jest wskazane. Udział w MŚ jest mi potrzebny, chcę poczuć stres z tym związany, nawet jeżeli miałabym nie awansować do finału.

Pamięta pani, kiedy po raz ostatni pokonała ponad 4,70?

- Dwa lata temu?

3 lipca 2009 w Oslo było 4,71, potem jeszcze 4,70 we wrześniu w Brukseli. Teraz skok na taką wysokość dodałby pewności i byłoby już z górki...

- Mam taką nadzieję. Nawet jak uda się skoczyć 4,60, to będzie to dla mnie spory zastrzyk energii.

Tej energii w pani głosie wyraźnie brakuje...

- Nie ukrywam, że martwię się o to, jak będzie wyglądała druga część sezonu i stąd może ta niepewność w głosie. Zapewniam, że postaram się walczyć o jak najlepsze rezultaty. Czekają mnie dwa ważne starty i muszę w nich dać z siebie wszystko, mimo bólu i drobnych niedyspozycji.

Patrząc z perspektywy czasu, czy popełnione zostały jakieś błędy w tegorocznych przygotowaniach?

- Niepotrzebny był ten start w hali, bo to było takie na siłę udowadnianie, że jestem w formie i mogę jeszcze wysoko skakać. Wyznaczono mi wysokość 4,50 i musiałam ją pokonać. Sądzę, że byłoby lepiej, gdybym nie musiała tego robić. Takie wymagania postawiło mi Ministerstwo Sportu, abym dalej mogła korzystać ze szkolenia w klubie "Polska Londyn 2012". Po tym sezonie nastąpi kolejna weryfikacja i dotyczy to wszystkich członków klubu. Każdy przypadek będzie rozpatrzony indywidualnie. Nie mamy wyznaczonych konkretnych celów, miejsc, które mamy zająć czy jaki osiągnąć rezultat. Nawet, jeżeli w Korei mi się nie powiedzie i zostanę wykluczona z klubu, to liczę, że PZLA zapewni mi szkolenie do igrzysk w Londynie.

Żałuję też startu w "Tyczce na molo". Może nie występując tam, uniknęłabym kontuzji, choć mogła się ona przecież przytrafić też później. To był na pewno mój ostatni start na podestach w sezonie letnim i już na pewno nie powtórzę tego błędu. Moja stopa nie była przygotowana do takiej nawierzchni i stąd ta kontuzja.

Not. paz



Mówi zawodnik Barnima

Paweł Pązik: Jedzie pan do Bydgoszczy z trzecim w tym roku rezultatem w kraju (8:27,55) na 3000 m z przeszkodami. Będzie medal?

Krystian Zalewski (karierę rozpoczynał w Złocieńcu (u trenera Andrzeja Korola), ale od 7 lat jest zawodnikiem Barnima Goleniów. Teraz prowadzi go Jacek Kostrzeba): Faworytów jest bardzo wielu, w tym roku padły naprawdę bardzo dobre wyniki w Polsce. Świadczy o tym choćby świetny rezultat Łukasza Parszczyńskiego (8:15,47). Ja też poprawiłem życiówkę (poprzednio 8:36,50), co dało mi wysoką pozycję na krajowych listach. Czy czuję się faworytem w Bydgoszczy? Myślę, że jestem dobrze przygotowany, odpowiednio nastawiony psychicznie i sądzę, że forma nadal jest wysoka. Liczę, że uda mi się jeszcze poprawić, ale ważne będą dobre warunki do biegania. Podium MP jest w moim zasięgu. Dwukrotnie na przełajach byłem na 4. miejscu, także ciągle jest blisko i mam nadzieję, że teraz potwierdzę swoją wartość, może nawet powalczę o złoto. Po cichu myślę też o minimum na MŚ w Daegu (8:23,10).

Przed dwoma laty w Kownie zdobył pan brąz na MME. W tym roku w Ostrawie było 7. miejsce. Pozostał niedosyt?

- Na chłodno oceniając, uważam, że nie jest to złe miejsce, jednak jechałem tam z 3. wynikiem w Europie wśród młodzieżowców. Liczyłem na podium, lecz pewne incydenty mi przeszkodziły. Czułem się dobrze do 2. kilometra i gdy szykowałem się już do ataku, zostałem brutalnie potraktowany przez Szweda. Wypchnął mnie na trawę, uderzył barkiem. Miało to duży wpływ na dalszą część biegu. Jestem trochę rozczarowany, ale taki jest sport.

Od przyszłego sezonu przechodzi pan w wiek seniora. Może czas na kolejny etap w karierze i zmianę ośrodka na większy?

- Nie planuję żadnych zmian. W Goleniowie mam wsparcie finansowe od miasta i klubu, bez problemów jeżdżę na zgrupowania krajowe i zagraniczne. Dbają tu o mnie. Mam też świetnego trenera, który jest także moim przyjacielem. Nawet gdyby pojawiła się jakaś oferta, to bym ją odrzucił.

Oprócz 3000 m z przeszkodami planuje pan jeszcze jakieś starty w Bydgoszczy?

- Wspomniany dystans jest już pierwszego dnia mistrzostw, co znacznie ułatwia mi decyzję. Rozważaliśmy z trenerem 1500 i 5000 m. Wybraliśmy ten drugi dystans, ale najważniejszy w tych mistrzostwach będzie start na przeszkodach.

Not. paz

Więcej o: