Agnieszka Skrzypulec chce poprawić wynik z Barcelony

Agnieszka Skrzypulec (czerwony strój) w IO w Londynie pływała razem z Jolantą Ogar

Agnieszka Skrzypulec (czerwony strój) w IO w Londynie pływała razem z Jolantą Ogar (Fot. www.skrzypulec.pl)

4 dni do rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Agnieszka Skrzypulec (SEJK Pogoń Szczecin), która na igrzyskach wystartuje z Jolantą Ogar (Gdańsk) w żeglarskich zawodach klasy 470, już cały czerwiec trenowała na olimpijskim akwenie w Waymouth
Polska załoga kwalifikację wywalczyła na majowych Mistrzostwach Świata w Barcelonie, gdzie zajęła 21. miejsce, i taką też lokatę zajmuje w aktualnym światowym rankingu tej klasy. Skrzypulec i Ogar przepustkę do Londynu wywalczyły w ostatniej chwili, choć mogły uczynić to dużo wcześniej.

- Miały sporo pecha podczas zawodów w australijskim Perth [ubiegłoroczne MŚ], gdzie Holenderki rozbiły ich łódkę - mówi klubowy trener szczecinianki, Robert Siluk. - Trzeba też pamiętać, że dziewczyny od roku praktycznie nie miały trenera kadry, a Zdzisław Staniul został ściągnięty z Niemiec niemal w ostatniej chwili.

Po MŚ załoga pozostała w Barcelonie i tam trenowała, a potem przeniosła się szlifować formę na obiektach i akwenie olimpijskim. W lipcu żeglarki wróciły "na chwilę" do Polski, by m.in. złożyć ślubowanie, ale od poprzedniego poniedziałku ponownie zameldowały się w stolicy Wielkiej Brytanii. Czas przed olimpiadą wykorzystały przede wszystkim na pracę nad parametrami technicznymi łódki.

- Było bardzo dużo testowania sprzętu, bo klasy dwuosobowe wymagają odpowiednich ustawień - tłumaczy Siluk. - Sam sprzęt musiały sprowadzać z Nowej Zelandii, Japonii i Francji. Pracowały też nad przygotowaniem fizycznym pod okiem specjalistów.

Głównym celem pary Skrzypulec-Ogar na igrzyskach olimpijskich będzie poprawienie lokaty z MŚ w Barcelonie. Klubowy trener jest o jego realizację spokojny.

- Myślę, że będzie lepiej - przewiduje. - Same kwalifikacje odbyły się w nerwowej atmosferze po nieudanym starcie w Perth. Udział w igrzyskach dziewczyny wywalczyły rzutem na taśmę, ale to nie będzie miało wpływu na ich występ. Ważne, że zostały dofinansowane - przede wszystkim przez Urząd Miasta Szczecin - dzięki czemu zakupiono nowe maszty, żagle i łódkę zrobioną dla nich w Polsce.

Wspólne starty z Ogar rozpoczęły się po olimpiadzie w Pekinie. Wcześniej partnerka Skrzypulec dwukrotnie próbowała uzyskać olimpijską kwalifikację, ale bez skutku. Żeglarki utworzą pierwszą polską żeńską załogę w klasie 470 w historii igrzysk.

Rozmowa z Agnieszką Skrzypulec, szczecińską olimpijką

Mateusz Brzeźniak: Do Londynu dotarła pani ponad tydzień temu. W torbie znalazło się miejsce na jakiś talizman, który ma przynieść szczęście podczas igrzysk?

Agnieszka Skrzypulec: W stolicy Wielkiej Brytanii zameldowałyśmy się dokładnie 16 lipca, jednak do naszej wioski dotarłyśmy po północy, bo kierowca trochę zabłądził. Każdy wziął ze sobą jakiś talizman, ja dostałam kilka od rodziny. Najbardziej cieszę się z prezentu od kolegi, który dostałam, zanim zaczęłam osiągać pierwsze sukcesy. Podarunek to może mało sportowy, bo jest to małe koło ratunkowe z otwieraczem w środku (śmiech ). Ma jednak dla mnie bardzo duże znaczenie, ponieważ to z nim - schowanym w kamizelce ratunkowej - wygrałam swoje pierwsze mistrzostwa Polski. W międzyczasie gdzieś się zagubił, ale na szczęście wpadł w mi w ręce tuż przed wylotem do Londynu.

Jakie pierwsze wrażenia z pobytu w wiosce?

- Nasza - żeglarska wioska - nie jest duża, ale mamy tu wszystko, czego potrzeba. Ciekawostką są żołnierze spacerujący z karabinami i pilnujący porządku. Polska ekipa dostała jeden z największych i najbardziej komfortowych domków, więc jest jak wypocząć.

Z kim - oprócz załogantki - trzyma się pani najbliżej?

- Oczywiście z żeglarzami, bo zwykle wszędzie jeździmy razem. Niektórych znam jeszcze z czasów występów na mniejszych łódkach. Mam nadzieję poznać kolejnych polskich sportowców, kiedy po zakończeniu naszych wyścigów pojedziemy do właściwej wioski olimpijskiej w Londynie.

Kwalifikację olimpijską wspólnie z Jolantą Ogar wywalczyłyście podczas majowych Mistrzostw Świata w Barcelonie. Jak wyglądały późniejsze przygotowania do igrzysk?

- W czerwcu startowałyśmy w regatach Pucharu Świata na akwenie olimpijskim, a później spędziłyśmy tam trzy tygodnie na treningach. Po powrocie do domów na początku lipca czekało nas dużo oficjalnych spraw do załatwienia. Były to m.in. spotkania w rodzinnych miastach z władzami samorządowymi czy młodymi żeglarzami w Gdyni, udział w prezentacji kadry na igrzyska olimpijskie. Staram się również współpracować z Markiem Juszczakiem, żaglomistrzem z Wałcza, który słynie z najlepszych żagli na świecie do Optimista. Specjalnie dla nas stara się projektować i szyć żagle, abyśmy były jeszcze szybsze. Na koniec, 14 lipca, odbyło się ślubowanie kadry w obecności prezydenta Bronisława Komorowskiego, a dwa dni później byłyśmy już w drodze do Londynu.

Przed olimpijskimi wyścigami wszystko już dopięte na ostatni guzik?

- Testowałyśmy jeszcze sporo sprzętu, w tym foki wspomnianego Marka Juszczaka, aby znaleźć dodatkowy czynnik, którym mogłybyśmy zaskoczyć rywalki. Mogę powiedzieć, że sprzęt jest już na 90 procent dograny i żadnych zmian do rozpoczęcia pierwszych olimpijskich wyścigów nie powinno już być.

Treningi i występy na całym świecie łączy pani ze studiami na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym. W roku olimpijskim musiało być ciężko...

- Po czterech latach studiowania budownictwa wykładowcy poznali mnie i są dużo bardziej wyrozumiali. Niestety, w semestrze letnim udało mi się być tylko przez dwa tygodnie na zajęciach i zaliczenie jakiegokolwiek przedmiotu w terminie było po prostu niemożliwe. Na szczęście, według programu studiów, cały następny semestr przeznaczony jest na praktyki. Mam nadzieję w tym czasie nadrobić wszystkie zaległości i w przyszłym roku obronić pracę inżynierską.

Szczecin dla Agnieszki Skrzypulec to...?

- Uwielbiam to miasto nocą. O tej porze szczególnie urokliwe są park Kasprowicza i Wały Chrobrego. Najlepsze ogniska wspominam za to nad Jeziorem Szmaragdowym, a swego czasu tradycją były spotkania z przyjaciółmi - w przerwie między zajęciami - przy fontannie naprzeciwko mojego wydziału. Zawsze z kubełkiem chińskiego jedzenia w ręku (śmiech ).

Rozmawiał Mateusz Brzeźniak

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lechia Gdańsk 22 46 36-18 13 7 2
2 Legia Warszawa 22 42 35-22 12 6 4
3 Jagiellonia Białystok 22 39 38-29 11 6 5
4 Korona Kielce 22 35 27-24 9 8 5
5 Piast Gliwice 22 34 32-25 9 7 6
6 Pogoń Szczecin 22 34 32-27 10 4 8
7 Lech Poznań 22 33 33-29 10 3 9
8 Cracovia Kraków 22 33 24-22 9 6 7
9 Zagłębie Lubin 22 30 36-33 9 3 10
10 Wisła Kraków 21 29 33-31 8 5 8
11 Arka Gdynia 22 25 33-33 6 7 9
12 Śląsk Wrocław 21 21 29-30 5 6 10
13 Miedź Legnica 22 21 21-41 5 6 11
14 Górnik Zabrze 22 20 26-40 4 8 10
15 Wisła Płock 22 20 30-39 4 8 10
16 Zagłębie Sosnowiec 22 15 27-49 3 6 13

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa