Zachodniopomorskie na Londyn 2012: 17 sportowców, 2 ogiery

Wioślarze, kolarze, lekkoatleci - o nich jest dość sporo w mediach. W ciszy i spokoju olimpijską formę wykuwali też jeźdźcy- Paweł Spisak (Skibo) i Katarzyna Milczarek (Zagozd)
Kwalifikacje do igrzysk w Londynie uzyskali dość pewnie, choć na potwierdzenie musieli czekać do tej wiosny. W przypadku Spisaka był z tym mały problem, bo nasz specjalista od Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego (WKKW) był wręcz pewny udziału w olimpiadzie i w tym roku mniej startował w zawodach.

- I raptem się okazało, że część zawodników nazbierała więcej punktów i w klasyfikacji mnie przeskoczyli. Znalazłem się na liście rezerwowej, ale nadal byłem przekonany, że do Londynu pojadę - podkreśla Spisak.

Tak się stało. Na przełomie maja i czerwca światowa federacja jeździecka potwierdziła jego olimpijską nominację. Co ciekawe - teraz rezerwowym jest Andreas Dibowski. Niemiec jest mistrzem olimpijskim z Pekinu w rywalizacji drużynowej. Od kilku lat współpracuje ze Spisakiem, który nazywa go trenerem.

- Też jedzie do Londynu. To ważne, by był przy mnie ktoś, kto doskonale zna się na tym sporcie i potrafi dobrze doradzić. Taka wiedza zawsze się może przydać - mówi Spisak.

Katarzyna Milczarek nominację zapewniła sobie szybciej. Była w trzeciej dziesiątce w ujeżdżeniu, gdy zamykano listę. O ile Spisak będzie jedynym reprezentantem Polski w WKKW, to Milczarek stworzy drużynę z Michałem Rapcewiczem i Beatą Stremler.

- Powalczymy indywidualnie i w drużynówce, ale trudno będzie o dobry wynik, skoro jedzie nas trójka. Najlepsze zespoły będą miały czterech jeźdźców, a do klasyfikacji będą się liczyć trzy najlepsze wyniki. My takiego marginesu błędu nie mamy - podkreśla pani Katarzyna.

Milczarek zadebiutuje na igrzyskach w wieku 47 lat. - Pełen spokój - zapewnia. - Zobaczymy, co będzie później.

Dla Spisaka to będzie już trzecia olimpiada. - Jeszcze 2-3 miesiące temu powiedziałbym "luz", podchodzę spokojnie, nerwów nie ma. Tyle że czym bliżej tych igrzysk, tym stresik większy. Zresztą adrenalina przy każdym ważnym występie, więc dziwne, by zabrakło jej podczas olimpijskiego startu. Nie mam jakiegoś wielkiego sposobu na radzenie sobie z emocjami i w tej kwestii nie nazwałbym siebie rutyniarzem, ale mam nadzieję, że zdobyte doświadczenie pozytywnie zaprocentuje.

Ich wyniki nie tylko będą uzależnione od ich zdrowia czy samopoczucia, ale też formy wierzchowców. Spisak wystartuje na Wagu, który olimpijskiego doświadczenia nie ma, ale w ostatnich latach był lepszy od Weriusza, na którym reprezentant JKS Skibno zajął m.in. 19. miejsce na igrzyskach w Pekinie (jeźdźcy startowali w Hong Kongu).

- Wydaje mi się, że wszystko przebiegało w przygotowaniach bardzo dobrze i Wag dobrze zniesie rywalizację. Wczesną wiosną miał kontuzję, przez którą musiałem opuścić wiele startów. W ubiegłym sezonie startował jednak równo, a po ostatnich zajęciach wiem, że jest w podobnej dyspozycji - ocenia Paweł Spisak.

Katarzyna Milczarek na igrzyska zabiera Ekwadora. Ogier jest zdrowy i silny, choć po niedawnym finale Pucharu Świata można było mieć obawy. Zawodniczkę wykluczono z konkurencji, bo zauważono ranę na koniu.

- Nie ma co wracać do tamtej sprawy, bo był to zwykły pech, przypadek. W jeździectwie przepisy są bardzo rygorystyczne i jak sędziowie dostrzegą krew, to automatycznie dyskwalifikują. To mnie spotkało, choć odbiór w środowisku jeździeckim był taki, że rana nie była niczym poważnym i mogłam dokończyć rywalizację. Może konkurencja chciała to wykorzystać... - mówi zawodniczka ośrodka Zagozd (w okolicach Drawska).

Paweł Spisak rywalizację w WKKW rozpocznie już w sobotę lub niedzielę (w piątek będzie oficjalna kontrola uczestników konkursu i nastąpi podział na grupy). Na rywalizację składa się ujeżdżenie, próba terenowa (tzw. cross) oraz skoki przez przeszkody. Od poniedziałku jeździec jest już na miejscu i tam zaznajamia się z trasą i obiektami. Katarzyna Milczarek w ujeżdżeniu zaprezentuje się 2 i 3 sierpnia.