Paweł Spisak boi się ujeżdżenia, ale liczy na ścisły finał

Jeździectwo. - Nasza konkurencja jest naprawdę specyficzna, bo nie ma faworyta. Jest 25-30 zawodników, którzy mogą włączyć się do walki o medale - mówi polski reprezentant w WKKW. Pierwszy występ w niedzielę o 14.26.
Podczas igrzysk w Atenach Polskę we Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego reprezentowała trójka jeźdźców. Wszyscy z ośrodków z Zachodniopomorskiego. Debiutantem był Paweł Spisak (najmłodszy z tej trójki), który zajął jedno z ostatnich miejsc. Nie ukończył crossu (próby terenowej) - stąd 66. pozycja. Po 4 latach, w Pekinie (konkretniej w Hongkongu) reprezentant ze Skibna - wypadł bardzo dobrze - 19. pozycja. W Londynie spróbuje poprawić pozycję.

- Nasza konkurencja jest naprawdę specyficzna, bo nie ma faworyta. Jest 25-30 zawodników, którzy mogą włączyć się do walki o medale - mówi Paweł Spisak. - Chciałbym w Londynie powalczyć o miejsce w dziesiątce. To jak najbardziej realne.

Najważniejszy będzie wynik w ujeżdżeniu, czyli pierwszej części WKKW. - Wag [imię ogiera Spisaka] nie jest specjalistą od ujeżdżenia. Ma lepsze i gorsze występy. Jak nie stracimy za dużo, to w crossie i skokach możemy się zdecydowanie poprawić - podkreśla nasz jeździec.

Ujeżdżenie zaplanowano na sobotę i niedzielę, w poniedziałek - próba terenowa, we wtorek - skoki przez przeszkody.

Spisak do Londynu pojechał wraz z żoną, która pomaga mu w opiece nad koniem. Sztab współpracowników chciał większy, ale nie pozwoliły na to fundusze związkowe. Zawodnik nie robił z tego afery, tylko zaakceptował decyzję centrali.