Londyn 2012. Olimpijski spokój wioślarzy!

Eliminacje wypadły świetnie. Teraz czas na szczęśliwe rozstawienie w półfinale! - komentuje Krzysztof Krupecki pierwszy występ wioślarskiej czwórki podwójnej w igrzyskach.
Kolejny wielki powrót formy naszej wioślarskiej złotej polskiej czwórki podwójnej stał się faktem. Mistrzowska osada Marka Kolbowicza, Konrada Wasielewskiego (obaj AZS Szczecin), Adama Korola (AZS Gdańsk) i Michała Jelińskiego (AZS Gorzów) podczas pierwszego startu olimpijskiego na regatach w Eton potwierdziła, że medalowe nadzieje okazują się słuszne. Forma po raz kolejny przyszła we właściwej porze i nasi zawodnicy osiągnęli trzeci czas eliminacji. Przegrali tylko z rządzącymi w ostatnich dwóch latach Chorwatami, a lepszy czas mieli jeszcze tylko Niemcy. Jednak spokój jaki cechował naszych wioślarzy w wyścigu z tymi pierwszymi pokazuje, że jest możliwa walka o medal, nawet złoty.

- Po Chorwatach było widać, że się naszych boją. Nasza osada płynęła spokojnie technicznie, był tzw. długi ciąg, bez zarzutów - tłumaczy Krzysztof Krupecki, szczeciński trener Marka Kolbowicza. - Co ciekawe, rywale cały bieg jechali "pod naszych". Bardzo silnie walczyli, by z nimi wygrać. To, co już wiemy po eliminacjach, to to, że Australia raczej nie będzie się liczyć w rywalizacji o medale, to samo Nowa Zelandia. Nam teraz wypada już tylko spokojnie czekać na rozstawienie półfinałów. Ważne, czy trafimy na ten mocny czy ten słabszy. Czas naszych - 5:40 to jest czas na finał, a tam już może wydarzyć się dosłownie wszystko.

Zgodnie z regulaminem skład półfinałowy nasi wioślarze poznają dopiero w poniedziałek, po repasażach, w których wystąpią osady, które zajęły ostatnie miejsc w eliminacjach.

W środę półfinał, w piątek finał.