Sport.pl

Ostatnie dwa wyścigi wielkiej czwórki

WIOŚLARSTWO. Londyn 2012: Przed nami wioślarska środa, czyli półfinałowa rywalizacja czwórki podwójnej z Markiem Kolbowiczem i Konradem Wasielewskim (obaj AZS Szczecin). Stawką jest awans do piątkowego finału
Sobotni bieg eliminacyjny potwierdził apetyty starych mistrzów. Pokazali moc (płynęli w najszybszym biegu i nie odstawali od reszty stawki) i tak, jak zapowiadali, będą walczyć o medal.

Przy okazji pierwszego wyścigu w Eton (tam rozgrywane są zawody wioślarzy) zaskoczyli rywali bardzo luźnym wiosłowaniem, a co jeszcze ważne - nie musieli specjalnie finiszować. Mało plusów? Był jeszcze jeden - równie istotny dla budowania siły psychologicznej. Na rozgrzewce przed sobotnim startem mieli problemy techniczne (zerwana linka od steru łodzi) - inni wpadliby w panikę, a Polacy błyskawicznie, ale bez nerwów, rozwiązali kłopot. Ta niecodzienna sytuacja pokazała odporność psychiczną czwórki, która bez względu na przeciwności płynie do celu, żadnych niespodzianek się nie boi.

Sprawdziły się też przedolimpijskie typy osady, co do bardzo dobrego przygotowania wszystkich rywali. Najlepsza siódemka eliminacji mieściła się w granicy dwóch sekund, dlatego nadal trudno typować zdecydowanych faworytów.

Chociaż trzeci czas Polaków potwierdza, że nasza czwórka jest w czołowej stawce, to równie dobrze zaprezentowali się Chorwaci czy Niemcy. Właśnie ci drudzy zebrali najwięcej pochwał.

- Wystarczy zobaczyć to, co zrobili na 1500. metrze (około 2 sekund przewagi nad resztą osad). Za nimi przemawia też poprzedni rok - uważa Marek Kolbowicz. Nasza osada w ubiegłorocznych MŚ w słoweńskim Bled płynęła w składzie z Piotrem Licznerskim (zamiast kontuzjowanego Adama Korola) na sterze i zajęła 4. miejsce, oglądając plecy Australii, Chorwacji i właśnie Niemców. Ci prowadzili zdecydowanie i gdyby nie niesamowity pech - błąd techniczny tuż przed metą - wygraliby złoty medal. W tym roku Niemcy zdają się być równie mocni i podrażnieni tamtym niepowodzeniem. Nasi wydają się trzeci w kolejce po medal, gdyż Australia w stosunku do roku ubiegłego wydaje się słabsza. Zeszłorocznych mistrzów "Dominatorzy" rozmontowali już w eliminacjach. Pokazali, że pracują też nad Chorwacją. Ostatnią niewiadomą pozostaje dyspozycja Niemców.

Dziś półfinały. Polacy dobrze wylosowali rywali. Będą się ścigać z Niemcami, Estonią, Francją, Ukrainą oraz Włochami. W drugim wyścigu popłynie Szwajcaria, Australia, Rosja, Chorwacja, Wielka Brytania, Nowa Zelandia. Do finału awansują po trzy najlepsze osady.

- Na tym etapie uważać trzeba na każdego. To najważniejsza część regat. Nie można pozwolić sobie na oszczędzanie sił. Każdy da z siebie wszystko. Trzeba pokazać swoją siłę, bo sam finał będzie rządził się już swoimi prawami - podkreśla Krzysztof Krupecki, szczeciński trener wioślarstwa i były trener kadry olimpijskiej w latach 90.

Start środowych półfinałów przewidziano na godz. 11.40. Finał w piątek.

Więcej o: