Sport.pl

Czwórka podwójna nas nie zawiodła

LONDYN 2012. Wioślarska czwórka podwójna z Markiem Kolbowiczem i Konradem Wasielewskim (AZS Szczecin) zajęła 3. miejsce w półfinale i w piątek powalczy o swój drugi medal olimpijski. - Typuję brąz, choć stać ich na więcej - podkreśla kolega klubowy Piotr Licznerski
Na pierwszych metrach mistrzowie olimpijscy z Pekinu (oprócz Kolbowicza i Wasielewskiego osadę tworzą Adam Korol z Gdańska i Michał Jeliński z Gorzowa) zajmowali 4. miejsce i wśród obserwatorów pojawił się drobny niepokój. Ale nasi się rozkręcili i w drugiej części dystansu zajmowali już bezpieczną przewagę. Na finiszu - Polacy spokojnie utrzymali trzecią, premiowaną awansem do finału, lokatę.

Poza zasięgiem naszych były wczoraj osady Niemiec (prowadzili od początku) i Estonii. O 3. miejsce Kolbowicz z kolegami rywalizowali z Ukrainą. Ci byli lepsi po 500 m, ale już na 700 m było odwrotnie. Ukraińcy to dość... pechowa, a zarazem szczęśliwa osada dla naszych. W igrzyskach w Atenach Ukraińcy wygrali walkę o brąz o kilka setnych sekund, ale tamta pechowa porażka w efekcie dała zmiany w składzie (dokoptowany został Jeliński i Wasielewski) i od 2005 r. polska osada była najlepsza w świecie.

Co ciekawe, mistrzowie popłynęli ekonomicznie - nie byli zainteresowani niwelowaniem straty do prowadzącej dwójki, tylko cały czas trzymali się swojego rytmu. Finał jest, ale przed Kolbowiczem i Wasielewskim trudniejsze zadanie niż cztery lata temu. Awansowali do finału z ostatnim czasem.

- Nie ma się co tym sugerować, gdyż finał rządzi się swoimi prawami. W dodatku w półfinałach i finałach nie liczy się czas, ale zajmowane miejsce. Warto podkreślić, że chłopaki popłynęli bardzo dobrze technicznie - twierdzi Piotr Licznerski z AZS Szczecin, który na ubiegłorocznych MŚ w Bled zastąpił kontuzjowanego Korola i przyczynił się do wywalczenia kwalifikacji olimpijskiej dla osady. - Uważam, że medal będzie. Co prawda Niemcy i Chorwaci są w wysokiej formie, ale typuję brązowy krążek. Wiem jednak, że stać ich na dużo więcej.

Lokata zajęta w półfinale sprawi jednak, że Polacy popłyną na jednym ze skrajnych torów.

- Tory numer 1. i 6. nie pozwalają na taki przegląd pola, jak tory środkowe, ale stawka jest dość wyrównana i każdy może wygrać. Liczę na to, że w finale będą pływać pod wiatr, bo w takich warunkach czwórka ćwiczyła w Wałczu i to szło im najlepiej - dodaje optymistycznie nastawiony szczeciński wioślarz.

Naszej czwórce ubył w środę jeden mocny rywal. Niespodzianką zakończył się drugi półfinał, w którym typowani do walki o medal Rosjanie przez większość dystansu skutecznie walczyli o zwycięstwo z Chorwacją, ale ostatecznie zajęli 5. miejsce i popłyną w piątkowym finale B. Wyścig wygrali wioślarze z Bałkanów. Stawkę finalistów uzupełniłają Australia oraz Wielka Brytania.

Finał odbędzie się w piątek o godz. 11.10. Dla Kolbowicza będzie to już czwarty finał olimpijski, gdyż walkę o medal w tej osadzie toczył już w Sydney, Atenach i Pekinie.

Więcej o: