Gimnastyka sportowa: najlepszy start od trzech dekad

Jestem bardzo zadowolony z występu Marty w olimpijskim finale. A byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie ostatni przyrząd - ocenia start Marty Pihan-Kuleszy w gimnastycznym wieloboju Sławomir Kaliszewski, wiceprezes Polskiego Związku Gimnastycznego.
Zawodniczka Kusego Szczecin zajęła w klasyfikacji końcowej 19. miejsce. Świetnie prezentowała się podczas ćwiczeń wolnych, na poręczach i w skoku, a niedosyt pozostał jedynie po pechowej dla Polki równoważni. - Występ rewelacyjny. Ponad 55 punktów wielobojowych to chyba jej rekord w zagranicznych zawodach - komentuje Kaliszewski.

Miejsce w drugiej dziesiątce to największy sukces w karierze Pihan-Kuleszy, która przed czterema laty w Pekinie była 46. To również ważne osiągnięcie dla całej polskiej gimnastyki. Na występ Polki w gronie najlepszych, w tej specjalności na igrzyskach, czekaliśmy bardzo długo.

- To pierwszy start Polki w olimpijskim finale wieloboju od 32 lat [w Moskwie Anita Jokiel była 18.]. Marta rywalizowała z najlepszymi i od zdecydowanej większości wcale nie odstawała - uważa wiceprezes odpowiedzialny w związku za gimnastykę sportową kobiet.

W jeszcze lepszych humorach podopieczna Jarosława Dudy opuszczałaby arenę olimpijskich zmagań, gdyby nie ostatni przyrząd. Na równoważni Polka zaliczyła po jednej z ewolucji upadek.

- Gdyby nie to - byłoby 14. miejsce - podkreśla Kaliszewski. - Marta kilka lat temu była jedną z najlepszych zawodniczek w Europie na tym przyrządzie. Od tamtego czasu zdecydowanie poprawiła ćwiczenia wolne i na poręczach, ale teraz zdarzają jej się słabsze występy na równoważni. W tej konkurencji dużo zależy od głowy. Zwłaszcza, że Marta wszystkie te elementy udanie wykonuje na treningach.

O zwycięstwo rywalizowały Amerykanka Gabrielle Douglas i Rosjanka Victoria Komova. Ostatecznie po złoto sięgnęła reprezentantka USA.

- Jestem troszeczkę zaskoczony tym rezultatem. Moim zdaniem Komova pod względem technicznym, wizualnym, a także stopnia trudności układów, prezentowała się lepiej. Ale to jest gimnastyka i tutaj decyduje subiektywna ocena. Pewnie sędziowie mieli inne odczucia, a jeszcze inne np. kibice. Każdy ma swoje zdanie - mówi Kaliszewski, który już od 36 lat zajmuje się szkoleniem gimnastyków.

Przed zawodniczkami w Londynie jeszcze indywidualne finały na każdym z przyrządów. Pihan-Kulesza jest drugą rezerwową w ćwiczeniach wolnych.