Polacy w ujeżdżeniu daleko od najlepszych

Beata Stremler 36., Katarzyna Milczarek 38., a Michał Rapcewicz 45. w olimpijskim rankingu.
- Nie liczymy się wśród najlepszych. Fajnie, że nasza drużyna wystąpi w igrzyskach, ale na nic wielkiego nie ma co liczyć. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony i powalczyć o finał - przyznawała przed występem Katarzyna Milczarek (KJ Zagozd).

To nie był pesymizm, ale realna ocena możliwości. Brytyjczycy, Niemcy czy Holendrzy zdecydowanie są lepsi, jeździectwo jest tam zdecydowanie popularniejsze. - W Niemczech zarejestrowanych zawodników jest ok. 5 mln. W Polsce - ok. 4 tysięcy - mówiła Milczarek. - My uczymy się od Niemców, tam trenujemy, często mieszkamy.

Naszym reprezentantom nie udało się zakwalifikować do kolejnego etapu - finałowej "30". Na odległych lokatach zakończyli olimpijski występ, ale nie ma mowy o zawodzie.

Najlepiej w konkursie indywidualnym zaprezentowała się Charlotte Dujardin (Wielka Brytania) przed Adelinde Cornelissen (Holandia) i Helen Langehanenberg (Niemcy).

Drużynowo - Brytyjczycy przed Niemcami i Holendrami.