Kamil Kuczyński: Powtórka z Pekinu mile widziana

Kamil Kuczyński (Piast Szczecin), czyli najbardziej nieobliczalny Polski torowiec, stanie we wtorek na starcie rywalizacji olimpijskiej w keirinie i spróbuje naprawiać słabe wrażenie, jakie pozostawili szczecińscy sprinterzy w Londynie po wcześniejszych występach.
Keirin to konkurencja dla tzw. sprinterskich szaleńców, którzy nie tylko muszą być w formie fizycznej, by mieć szansę coś osiągnąć na torze, ale być również maksymalnie skoncentrowanymi i wykazać się sporym cwaniactwem. Sześciu zawodników jedzie na dystansie 3 okrążeń toru za motocyklem, który najpierw rozpędza się od 30 km na godz. do 50 km na godz., by zniknąć 600 metrów przed metą. Wtedy zaczyna się prawdziwa walka sprinterska, nie brakuje przepychanek, walki o pozycję, zajeżdżania drogi i kraks. Niektórzy kibice z racji widowiskowości konkurencji porównują tę rywalizację do amerykańskich wyścigów samochodowych Nascar.

W takiego rodzaju wyścigach specjalizuje się właśnie Kuczyński, który ma olbrzymie "szczęście" do upadków. Wiele razy dochodził do finałów w PŚ, których nie kończył z powodu ostrej rywalizacji o miejsce.

- Będę ryzykował i tym razem, gdyż po pierwszych startach już wiemy, że forma w stosunku do kolegów z innych krajów nie jest najlepsza. Zatem nie mogę odpuszczać nikomu, postaram się kogoś przyczepić i liczyć, że się uda dojechać na dobrej pozycji - zapowiada szczeciński zawodnik.

Sam podkreśla, że chciałby powtórzyć wynik z poprzednich igrzysk w Pekinie. Tam dojechał do finału B (w sumie 11. miejsce). Podobnie jak jego kolega w sprincie Damian Zieliński (dopiero 14. miejsce) ma ułatwione zadanie w stosunku do innych zawodów, gdyż na igrzyskach startuje tylko jeden zawodnik z danego kraju. Jednak, by marzyć o wyższych pozycjach, musi przejść pierwszą rundę kwalifikacyjną.

- Ciężko cokolwiek przewidzieć przed startem. Jest tyle zmiennych, które trzeba wziąć pod uwagę, a żeby przejść przez eliminacje, nie mogę liczyć tylko na własne siły. Forma w porównaniu z pierwszym startem powinna zwyżkować, ale i tak to może okazać się za mało - tłumaczy "Kuczyk".

Szczeciński torowiec zwykle dobrze wspominał Wielką Brytanię. Najlepsze wyniki indywidualne w karierze osiągał na torze w pobliskim Manchesterze. Tor w Londynie jest zbliżony parametrami do welodromu w Pruszkowie, gdzie kadrowicze sporo trenowali, zatem nasz zawodnik powinien czuć się jak u siebie.

Faworytami keirinu są wicemistrz świata Maxymilian Levy (Niemcy), mistrz olimpijski i świata sir Chris Hoy (Wielka Brytania) oraz François Pervis (Francja) czy Shane Perkins (Australia). Nie można też zapominać o reprezentantach Azji, gdzie tam właśnie powstała idea walki w tej dyscyplinie.

Początek rywalizacji w kierinie we wtorek o godz. 11. To będzie I runda kwalifikacji. Ok. 12.19 przewidziane są repesaże, a na popołudnie już decydujące o medalach wyścigi.