Szybkie pożegnanie z keirinem Kamila Kuczyńskiego

Kolarz torowy Piasta Szczecin dwa razy czwarty i szybko pożegnał się z olimpijską rywalizacją.
Szczecinianin przed startem planował uczepić się mocniejszych rywali i dojechać na możliwie najwyższej lokacie dającej udział w drugiej rundzie rywalizacji. Zapowiadał, że ta sztuka będzie trudniejsza niż w Pekinie, gdzie dotarł do finału B, ale wierzył w awans do najlepszej "12".

W pierwszej rundzie keirinu w Londynie, nie angażował się zbytnio w finisz i przyjechał na 4. miejscu za jednym z faworytów Niemcem Maxymilianem Levy'm. Niespodzianką było pokonanie Australijczyka Shane'a Perkinsa. Na niego trafił również w decydującym wyścigu repesażowym, w którym trzech najlepszych zawodników zdobywało awans do półfinałów. Tym razem Polak przyjechał za bardziej utytułowanym zawodnikiem zajmując kolejne 4. miejsce. Ostatnie, które nie dawało kwalifikacji do półfinałów.

Kuczyński przypieczętował tym samym słaby styl występów polskich torowców w Londynie, których nadzieje sięgały najlepszej ósemki w rywalizacji indywidualnej i drużynowej.