Sport.pl

Agnieszka Skrzypulec: Mój cel to złoty medal w Rio

Zrobię wszystko, aby zrealizować swój cel - zapowiada Agnieszka Skrzypulec, która wspólnie z Jolantą Ogar zmagania w igrzyskach w Londynie zakończyła na 12. miejscu w żeglarskiej klasie 470.
Rozmowa z olimpijką z Londynu

Mateusz Brzeźniak: Wraz z Jolantą Ogar potrafiłyście przepłynąć na znakomitym 2. miejscu i dwa razy na 7. pozycji, ale w innych wyścigach byłyście 17., 18., a nawet ostatnie. Jakie były przyczyny nierównej formy, która sprawiła, że nie udało się wam awansować do wyścigu medalowego?

Agnieszka Skrzypulec, SEJK Pogoń Szczecin (Ogar reprezentuje AZS Gdańsk): W naszej klasie brało udział tylko 20 łódek, więc poziom był bardzo wyrównany. Każdy najmniejszy błąd powodował spadek o wiele pozycji. Tak też było w naszym przypadku. Gdy na górną boję wchodziłyśmy około 10. miejsca, to przez problem z prędkością na kursie z wiatrem na każdym kółku spadałyśmy o jakieś 3 lokaty. Najlepszy wyniki notowałyśmy przy słabszym wietrze, kiedy potrzebna jest olbrzymia koncentracja i przewidywanie wydarzeń na trasie.

Ze swojego debiutu możecie być zadowolone?

- Przed igrzyskami mówiłam, że zadowoliłoby mnie miejsce w pierwszej piętnastce. Apetyty rosną w miarę jedzenie i w trakcie regat bardzo zależało mi, aby dostać się do wyścigu finałowego. Zdaję sobie jednak sprawę, że za nami sklasyfikowano sporo załóg dużo bardziej utytułowanych od nas. Nasze plecy oglądały m.in. medalistki Mistrzostw Świata, Mistrzostw Europy czy Pucharów Świata.

Jak w czasie zawodów spisywał się sprzęt? Obyło się bez przykrych niespodzianek?

- Przed wyścigami bardzo dużo czasu poświęciłyśmy na przygotowanie sprzętu, bo chciałyśmy wszystko dopiąć na ostatni guzik. Nie wyobrażam sobie, że mogłybyśmy przegrać przez jakąś usterkę, którą można by wyeliminować na brzegu. Podsumowując, sprzęt działał bez zarzutu.

Muszę pogratulować pani trafnych typów sprzed olimpiady. Zapowiadała pani medale dla Holenderek, Brytyjek i Nowozelandek i krążkami podzieliły się właśnie te załogi.

- Spodziewałam się takiego rozstrzygnięcia na podstawie wcześniejszych regat rozgrywanych na akwenie olimpijskim w Weymouth. Jednak jak to zwykle z kobietami bywa, zawsze są jakieś niespodzianki. Dla mnie zaskoczeniem było dopiero 10. miejsce mistrzyń świata z zeszłego roku, Hiszpanek. Zawiodły też Japonki, które wygrały dwa PŚ w Weymouth, a olimpijskie zmagania zakończyły dopiero na 14. pozycji. Cieszyć może fakt, że wielu trenerów za pozytywną niespodziankę uważa nasz wynik.

Czym właściwie były te pierwszy igrzyska dla Agnieszki Skrzypulec?

- To ogromne przeżycie poczuć na własnej skórze atmosferę olimpiady i móc poznać innych sportowców. Na początku imprezy czułam to ogromne wyróżnienie, że mam szansę ścigać się z najlepszymi załogami na świecie i reprezentować swój kraj najlepiej jak umiem. Po zakończeniu igrzysk w mojej głowie pojawił się natomiast jeden cel, czyli złoty medal w Rio.

Rozumiem, że załoga Skrzypulec-Ogar poprzeczkę zawiesza sobie najwyżej jak to możliwe?

- Moim celem jest wywalczenie medalu na kolejnych igrzyskach i zrobię wszystko, aby do tego doprowadzić. Teraz czas na ułożenie planów na kolejne 4 lata. Nie wiadomo jeszcze, kto zostanie trenerem kadry, ponieważ Zdzisław Staniul był "wynajęty" tylko na pół roku.

Przed powrotem do treningów znajdzie się na pewno czas na zasłużony odpoczynek...

- W najbliższych dniach faktycznie wakacje, na których będę mogła odreagować ostatnie 4 lata intensywnych treningów. Odliczam dni do wyjazdu ze swoim chłopakiem, którego nie widziałam ponad 2 miesiące. Zaraz po powrocie wracamy na łódkę i przygotowujemy się do Mistrzostw Polski, które odbędą się w ostatni weekend września w Górkach Zachodnich.

Więcej o: