Sport.pl

Anwil wygrywa w Koszalinie. Koniec sezonu dla AZS?

EKSTRAKLASA KOSZYKARZY. Może nie koniec, ale szanse na to, że uda się poprawić najlepsze osiągnięcie w historii występów w ekstraklasie, spadły (prawie) do zera.
AZS musiał pokonać w poniedziałek Anwil Włocławek, by zachować szanse na występy w pierwszej szóstce po rundzie zasadniczej. Dałoby to mu możliwość gry z najlepszymi ekipami w kraju, a w play-off teoretycznie łatwiejszego przeciwnika. Akademicy nie potrafili jednak wygrać z włocławskim zespołem i tym samym będą grać w grupie słabszej (m.in. z Kotwicą czy Jeziorem Tarnobrzeg). Jak zajmą 7. lub 8. miejsce - wezmą udział w play-offach, ale trafią na absolutną czołówkę i pewnie na ćwierćfinale zakończą swoje rozgrywki. To oznacza, że nie poprawią 6. lokaty (najlepszy wynik w historii klubu), co było ich celem stawianym przed sezonem. Dlaczego tak się stało? Z wielu powodów, ale głównym był fakt, że zespół wpadł w styczniu w sportowy kryzys - klub zwolnił trenera Teo Cizmicia, zamiast stanąć murem za szkoleniowcem, który wcześniej wywindował akademików do pierwszej trójki. W jego miejsce zatrudniono Zorana Sretenovicia, który nie wygrał istotnego spotkania.

Z Anwilem też przegrał. Goście prowadzili od początku, a dobra gra w drugiej kwarcie pozwoliła gospodarzom zmniejszyć straty do 2 "oczek". Później włocławianie znów odskoczyli, w czwartek kwarcie prowadzili nawet 17 punktami i było jasne, że wygrają. Wygrali bez większego stresu.

AZS Koszalin - Anwil Włocławek 68:75

Kwarty: 12:17, 20:19, 14:22, 22:17

AZS: Bennerman 14 (2), Wiśniewski 9 (1), Leończyk 8, Jones 5 (1), Henry 4 - Bigus 8, Wołoszyn 7, Mielczarek 7 (1), Milicić 6 (1).