Sport.pl

Pierwsze starty kadrowiczów, specjalistów od rowerów ręcznych

Reprezentacja za tydzień zakończy zgrupowanie w Lanzarote (Wyspy Kanaryjskie), a ma za sobą ?rozrywkowo-promocyjny? start w 4. Vuelta Playa Blanca.
W Hiszpanii są m.in. Rafał Wilk (podwójny mistrz olimpijski z Londynu) i Arkadiusz Skrzypiński, którego zaangażowanie, aktywność promocyjna zaprocentowała rozgłosem rywalizacji na handbike'ach, a także przyczyniła się do sukcesu Wilka w paraolimpiadzie. Skrzypiński pozostał w cieniu tamtych sukcesów. Medalu olimpijskiego wciąż mu brakuje w dorobku, ma więc motywację na kolejne lata kariery. - Dzięki temu potrafię wstać codziennie przed 6 rano, zrobić trening, iść do pracy, jechać na kolejny trening. Życie sportowca i ze sportowcem łatwe nie jest - podkreśla.

Kolarze Startu Szczecin budują teraz formę na tegoroczne występy

W Lanzarote jest świetna pogoda i coraz większa frekwencja trenujących. W zawodach wystąpiło 14 teamów. - Tym razem organizatorzy zmienili formułę. Zamiast tradycyjnego szarpania, wypruwania żył i wypadków zrobiono wyścig drużynowy, ale na jeszcze innych zasadach. Pomieszano narodowości, wszystko. Dlaczego? Aby spowolnić elitę, abyśmy zrobili coś dla słabszych zawodników, dla przyszłego pokolenia, które kiedyś nas zastąpi, dla tych którzy nam kibicują, dla tych, których widzimy na starcie, a potem oni nas już tylko podczas dekoracji - tłumaczy Skrzypiński.

Na starcie stanął m.in. Joel Jeannot z Francji, który wciąż jest mistrzem świata. Zabrakło Wilka.

- Moją drużynę nazwano Team Papagavo i myślę, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Wynik nie miał znaczenia. Miałem pod opieką dwóch Hiszpanów (młodego chłopaka i drugiego o pięciu imionach), Niemca (z którym najłatwiej dogadać się po rosyjsku), Anglika (który dzień wcześniej startował w Triatlonie) i doświadczonego Francuza (który tak się ujechał, że nawet po francusku nie mógł mówić). Mieliśmy okazję się lepiej poznać, zaprezentować swoje handbike'i, opowiedzieć o sponsorach - z żartem opisał szczecinianin, mistrz świata sprzed trzech lat.

W życiu Skrzypińskiego też sporo zmian

- Mam za sobą pierwszy prawdziwy urlop od chyba 10 lat. Po igrzyskach w Londynie był on mi potrzebny na rozluźnienie i znalezienie pomysłów na przyszłość - mówi Arek. - Jesienią i zimą miałem czas na poszukiwania grona sponsorów na następne lata. Nie da się uprawiać sportu na wysokim poziomie, gdy w kasie pusto.

Poszukiwania powiodły się.

- Zakończyłem wieloletnią współpracę z Vobisem i zawsze będę podkreślał, ile im jestem wdzięczny. Pojawili się nowi, poważni partnerzy, a firma Tieto będzie moim głównym sponsorem. Dalej będę reprezentował Start Szczecin, dalej jestem też pod skrzydłami niemieckiego Team Sopur - mówi Skrzypiński.

Priorytetem dla kolarzy będą tegoroczne MŚ w Edmonton. To tam Skrzypiński sięgnął po złoto. Pierwszy poważny start w Europie - w Wielką Sobotę we francuskim Rosenau.