Sport.pl

Sędzia Robert Małek: Za nazwanie mnie bandytą podam Sebastiana Olszara do sądu

Jestem zbulwersowany, to niedopuszczalne, aby sędzia uderzał piłkarza. Dlatego na razie nie będę obsadzał Roberta Małka w żadnym meczu - mówi Zbigniew Przesmycki, szef polskich sędziów. Arbiter Małek nie zgadza się z oceną zdarzenia z meczu Śląska z Flotą i zapowiada: - Sprawa z panem Olszarem będzie miała finał w sądzie cywilnym.
Do kontrowersyjnej sytuacji doszło w minionym tygodniu podczas meczu Śląsk Wrocław - Flota Świnoujście w ćwierćfinale Pucharu Polski. Spotkanie prowadził sędzia Robert Małek. W pierwszej połowie arbiter ukarał żółtą kartką napastnika Floty Sebastiana Olszara. Piłkarz był zdenerwowany sytuacją, wymachiwał rękoma. Sędzia Robert Małek, zanim wyjął kartkę, odepchnął zawodnika.



- Zupełnie nie rozumiem, jak tak doświadczony arbiter jak Robert mógł sobie pozwolić na coś takiego - zauważa Zbigniew Przesmycki, szef polskich sędziów. - Kiedy Robert pokazał zawodnikowi kartkę, ten nic złego nie zrobił, jak to piłkarz, był podenerwowany, gdyż uważał, że został tą kartką skrzywdzony. A co robi Robert Małek? Buch, wali Olszara po rękach. Całe zdarzenie wyraźnie widać na filmie, którym dysponuję. To niedopuszczalne! Sędzia w żaden sposób nie może naruszać nietykalności cielesnej zawodników. Rozmawiałem o tym z Robertem i on tłumaczył mi się, że w taki sposób chciał rozładować emocje. Ale nie w ten sposób, jestem zbulwersowany zachowaniem arbitra - podkreśla Przesmycki.

Małek inaczej widzi tę kontrowersyjną sytuację.

- Ten mój gest był wynikiem niesportowego zachowania zawodnika i był jedynie próbą rozładowania negatywnych emocji piłkarza - opisuje zdarzenie arbiter. - Z panem prezesem Przesmyckim różnimy się w ocenie tego zdarzenia - zaznacza Robert Małek.

Na filmie z meczu widać, jak sędzia odepchnął Sebastiana Olszara, a zawodnik podszedł i złapał arbitra, tak że z dłoni wypadł mu gwizdek. Po chwili do Małka podbiegł inny gracz Floty, który trzymał go za ręce, próbując przeszkodzić mu w pokazaniu kartki.

Po meczu Sebastian Olszar opowiadał o zdarzeniach reporterowi wroclaw.sport.pl. - Pierwsza żółta kartka została pokazana niesłusznie - tłumaczył Olszar. - Sędzia po prostu mnie zaatakował, a ja się tylko broniłem. Gram zawodowo w piłkę ponad dziesięć lat i nigdy arbiter mnie nie zaatakował. Byłem w szoku, a on dał mi jeszcze żółtą kartkę. To niedorzeczne, żeby sędzia podnosił rękę na piłkarzy i jeszcze za to karał - dziwił się zdenerwowany Olszar. I kontynuował: - Druga żółta, a w konsekwencji czerwona, też była podyktowana niesłusznie. Gdybyśmy nadal grali w przewadze, to zapewniam, że Śląsk nie strzeliłby więcej bramek. W tym kraju można zwariować, bo najgorsze jest to, że pan Robert Małek będzie nadal sędziował. Takie osoby sprawiają, że odechciewa się grać w piłkę. Arbitrzy tego spotkania to zwykli bandyci - wyjątkowo ostro krytykował arbitrów Olszar.

PZPN nie zajął się wypowiedzią zawodnika, który trójkę sędziowską nazwał "bandytami". Ukarany został sędzia Małek.

Przesmycki: - Na razie odsunąłem go od prowadzenia meczów. Mam takie prawo, nadane mi przez zarząd PZPN. Równocześnie skierowałem sprawę do wydziału dyscypliny PZPN, aby zajął się zachowaniem Roberta Małka.

Ale arbiter słów Sebastiana Olszara nie zamierza pozostawić bez konsekwencji.

- Nazwanie publicznie kogoś "bandytą" nie tylko poniża pomówioną osobę, ale naraża ją także na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu lub prowadzonej działalności. Sprawa z panem Olszarem będzie miała ciąg dalszy i trafi do sądu. Równocześnie uważam, że brak stanowczej reakcji PZPN na zachowanie piłkarza wobec arbitrów może doprowadzić do kolejnych negatywnych zachowań piłkarzy, trenerów czy działaczy - kończy Robert Małek.