Sport.pl

Politechnika kontra Pogoń Baltica. Derby o szczególnym znaczeniu

Koszalińsko-szczecińskie derby piłkarek ręcznych dawno nie miały tak dużego ciężaru gatunkowego. W środę Politechnika zagra z Pogonią Baltica o 4. miejsce na koniec sezonu zasadniczego ekstraklasy.
Do rozegrania pozostały jeszcze dwie kolejki. Politechnika z 21 punktami plasuje się na 4. miejscu. Pogoń jest 5. z 19 punktami. Koszalinianki potrzebują zwycięstwa, bo w ostatniej serii czeka je trudny wyjazd na mecz z Łączpolem Gdynia. Szczecinianki, jeśli sięgną po komplet punktów w Koszalinie, wyprzedzą rywalki zza miedzy i nie powinny dać sobie odebrać tej pozycji w starciu z Piotrcovią (u siebie). Zaciętej walki na parkiecie nie powinno więc zabraknąć.

- Przez porażkę z KPR Jelenia Góra nie zdołaliśmy wcześniej zapewnić sobie czwartego miejsca. Dlatego teraz przed nami bardzo ważny mecz - podkreśla Marta Dąbrowska z Politechniki, dla której będzie to drugi występ w zachodniopomorskich derbach. Jak przyznaje jednak, wielkiego napięcia w koszalińskiej ekipie nie ma. - Dla każdej z nas to po prostu kolejne spotkanie. Raczej nie da się wyczuć specjalnych emocji. Bardziej odczuwają je z pewnością kibice - mówi.

Podobnie jest w szczecińskim obozie. - Staram się raczej studzić emocje - przekonuje Adrian Struzik, szkoleniowiec Pogoni. - Przygotowujemy się jak do każdego innego meczu. Jedyną różnicą jest to, że zagramy w środę, a nie w sobotę.

Jego podopieczne w ostatnim spotkaniu pokonały na własnym parkiecie Start Elbląg 34:30. Choć nie uniknęły przestojów w grze, w ataku prezentowały się bardzo dobrze.

- Oglądając ich ostatnie mecze, widać, że wyraźnie przyspieszyły swoją grę - analizuje Dąbrowska. - Grają szybkim środkiem. Dużo bramek zdobywają ze skrzydeł. Mocnym punktem jest w drugiej linii Agata Cebula. Mają więc swoje atuty, ale postaramy się je zneutralizować.

Dużym atutem dla Politechniki będzie natomiast własna hala, w której akademiczki czują się wyśmienicie. W tym sezonie przegrały u siebie tylko dwa ligowe mecze. Po raz pierwszy uległy Łączpolowi w 11. kolejce ekstraklasy. Wtedy ekipę przyjezdnych prowadził... trener Struzik.

- Trudno powiedzieć, czy tamto zwycięstwo to moja zasługa. To przecież zespół grał na parkiecie, a nie ja - podkreśla szkoleniowiec. - Mam nadzieję, ze teraz dziewczyny zagrają z równym zaangażowaniem jak wówczas Łączpol. Na pewno nie jesteśmy na straconej pozycji.

Mecz z Politechniki z gdyniankami śledziła rekordowa liczba 2100 kibiców. W Koszalinie mogą się pochwalić najwyższą frekwencją w całej lidze i nie inaczej powinno być w środę. Na derbowy mecz wybiera się również zorganizowana grupa fanów ze Szczecina.

- Fajnie się rywalizuje przy pełnych trybunach. To motywujące. Po to uprawia się sport, by grać dla kibiców - podkreśla Struzik.

W obu ekipach na parkiecie możemy zobaczyć rekonwalescentki. Do pełnej sprawności wraca doświadczona obrotowa Politechniki - Joanna Dworaczyk. Na treningach Pogoni z pełnym obciążeniem ćwiczy już Białorusinka Volha Piatrowa. Kibice liczą, że wkrótce zacznie grać tak jak jej rodaczka - Hanna Jaszczuk - nominalna rozgrywająca, która przeciwko Startowi nieoczekiwanie zagrała na lewym skrzydle i spisała się świetnie. Czy szczeciński obóz szykuje na środę jeszcze inne tego typu niespodzianki?

- Jest coś w zanadrzu, ale nie mogę zdradzić co. Wtedy to już nie byłaby niespodzianka - śmieje się trener Struzik.

Początek spotkania w środę o 17.30 w hali przy ulicy Śniadeckich w Koszalinie.