Wilki Morskie o dwóch obrońców więcej. Wilczyce na razie bez wzmocnień

KOSZYKÓWKA. Szczeciński dwusekcyjny klub szykuje się do debiutanckich sezonów w ekstraklasie pań i I lidze mężczyzn.
W drużynie mężczyzn Marka Żukowskiego zdecydowanie więcej konkretów. Szkoleniowiec namówił do współpracy znanego i doświadczonego Marcina Fliegera, który ostatnio grał w Śląsku Wrocław, z którym awansował do ekstraklasy. Przy okazji nie podpisano jednak umowy z Łukaszem Pacochą, liderem AZS-u Radexu Szczecin. Klub nie przystąpi do nowych rozgrywek I ligi. Działacze doszli do słusznego wniosku, że dwa pierwszoligowe zespoły w mieście to za dużo. Pacocha był jednak typowany - mimo słabszego ostatniego sezonu - do gry w Wilkach. Żukowski dokonał ciekawszego rozwiązania - ściągnął Fliegera, a jego zmiennikiem będzie jeszcze mocniej doświadczony Marcin Stokłosa (podpisał już nową umowę).

Za rozegranie będą mogli odpowiadać też Maciej Majcherek i Tomasz Balcerek, którzy mieli takie obowiązki w AZS, a teraz związali się z Wilkami. - Obaj podpisali już umowy, więc kompletowanie składu niskich graczy jest zakończone - mówi Żukowski.

Z wysokimi koszykarzami jest większy problem.

- Rozmawiamy. Mamy 2-3 kandydatów i niby jest blisko podpisania kontraktów, ale wciąż umów nie ma - tłumaczy Żukowski.

Klub King Wilki Morskie chciałby zatrudnić Igora Trelę z Radeksu (grał tam rok, wcześniej w Wilkach), ale ten ma kilka ofert z kraju. O innym akademiku - Karolu Pytysiu - na razi cisza. Z dotychczas reprezentujących WM kontrakty mają Paweł Kowalczuk i Maciej Adamkiewicz.

Na pierwszy ruch kadrowy czekamy w zespole Wilczyc.

- Na razie działamy szerokim frontem - mówi Krzysztof Koziorowicz, trener Wilczyc. - W pierwszej kolejności chcemy zatrudnić rozgrywającą. Mam nadzieję, że za tydzień to sfinalizujemy.

Jedynka ma być ze Stanów Zjednoczonych. Później klub będzie zatrudniał skrzydłową i zawodniczkę do podkoszowej walki. Wzmocnienia są potrzebne, bo z zespołem żegnają się trzy zawodniczki, które w I lidze odgrywały dość znaczną rolę: Joanna Kędzia, Paulina Gajdosz i Jagoda Oses. Pierwsza chce więcej grać, a w ekipie Wilczyc nie dostanie takiej gwarancji. Podobnie jest z Oses. Za to Gajdosz chce zakończyć karierę koszykarki, a rozpocząć karierę sędziny. Przy okazji będzie współpracować z zespołem.