Koszalin wyprzedził Szczecin - podsumowanie halowego sezonu 2012/13

Pod względem jakości - na pewno. Szczypiornistki Politechniki i koszykarze AZS zdobyli brązowe medale w ligowych rozgrywkach. A w Szczecinie czekamy na taki sukces, choć już w tym sezonie mogło być lepiej.
W podsumowaniu brałem pod uwagę wyniki naszych ekip w najważniejszych dyscyplinach sportowych rozgrywanych pod dachem, a więc w koszykówce, piłce ręcznej, futsalu i oczywiście siatkówce. Pozostałe dyscypliny - wykluczyłem. Co było pozytywne, co budujące na przyszłość? Ale też co odbierałem negatywnie lub jakie dostrzegam zagrożenia na kolejne rozgrywki? O tym poniżej.

Ekstraklasa futsalu

Pogoń 04 Szczecin była największą szansą na medal, a nawet mistrzostwo Polski stolicy Pomorza Zachodniego. Niestety, skończyło się bardzo mocnym rozczarowaniem. Tak, to pewien paradoks, że futsalowcy osiągnęli swój najlepszy wynik w historii klubu, a mało kto jest z niego zadowolony. P04 budowana jest spokojnie od 2004 r. Nie ma tu ekstra pieniędzy, a co za tym idzie wielkich transferów. Raczej ta budowa przebiega etapami, powiązana jest z rozwojem młodzieży. Wydawało się, że w sezonie 2012/13 przełoży się to na duży sukces. Gdy rozgrywki ruszały, w mistrzostwo nie wierzyłem, ale w medal tak. Okazało się, że podopieczni Gerarda Juszczaka grali świetnie, wygrali rundę zasadniczą, ale w decydujących meczach zabrakło sił, zdrowia, pomysłu, odwagi. Skończyło się najgorszym dla sportowca - 4. miejscem. W dodatku przegrany został finał Pucharu Polski, którego P04 była gospodarzem.

Czemu tak się stało? Trochę przez pecha (kontuzje w końcówce grania), ale i błędy. Trener Juszczak nie korzystał zbyt często w sezonie z zaplecza, więc w play-offach tym bardziej. Niestety, grająca w okrojonym składzie drużyna nie wytrzymała najważniejszych spotkań. Szkoda, naprawdę szkoda. Można jednak raz jeszcze zaufać ekipie i trenerowi. Zrobili to działacze, przedłużając umowy na kolejny sezon. Ten może być tylko lepszy.

Ekstraklasa koszykarzy

W elicie grały dwa nasze zespoły: AZS Koszalin zajął trzecie miejsce, Kotwica Kołobrzeg ostatnie (12.), ale z ligi nie spadła, bo rozgrywki są zamknięte, kontraktowe.

Wielki sukces AZS, choć rodzący się w bólach. Start świetny, później kryzys, rewolucja kadrowa i wiara, że można to jeszcze uratować. Zmiany w składzie oczyściły atmosferę, drużynie znów się bardzo chciało i akademicy osiągnęli historyczny sukces. Brawa. Czy pójdą za ciosem? Nie wiadomo, w koszykówce kadry mocno się zmieniają co roku, a klub nie ma sponsora strategicznego. AZS powinien być jednak zespołem z górnej połówki tabeli.

Ocena Kotwicy - bez plusów i minusów. Drużyna szczęśliwie przystąpiła do sezonu (kłopoty organizacyjne), mając w składzie niedoświadczonych graczy. Nie mogła więc walczyć o coś więcej niż 10. miejsce. Zajęła 12. Na nowy sezon na razie nie ma sygnałów (sponsorów), by było dużo lepiej.

I liga koszykarzy

Spójnia Stargard znów rozgrywki zakończyła na ćwierćfinale play-off (6. miejsce). Klub stoi więc w miejscu od trzech lat. To może dziwić, bo stabilizacja finansowa w Spójni jest, kontraktowani byli ciekawi zawodnicy, ale gdzieś zgubiony został stary charakter zespołu. Walkę i piekielnie twardą defensywę oglądaliśmy zdecydowanie za rzadko.

Jeszcze smutniej w AZS Radex Szczecin. 10. miejsce dało bezpieczne utrzymanie, ale nie dało pierwszego w historii występu w play-offach. Sezon drużyna rozpoczynała z trenerem Czesławem Dasiem, ale między szkoleniowcem i zawodnikami nie zaiskrzyło, więc akademicy częściej przegrywali. Trener ustąpił, wrócił Zbigniew Majcherek i AZS odżył. Nie był jednak zespołem pewnym - potrafił wygrać z mocnymi, przegrać ze słabymi. I choć kadrowo wyglądał bardzo dobrze, to drużyny jednak nie zbudowano. Już wiemy, że AZS wycofa się z rozgrywek, ustępując miejsca Wilkom Morskim.

I liga koszykarek

Wielki sukces zespołu King Wilczyce Szczecin. Klub przed rokiem wystarał się o dziką kartę do I ligi i przy pierwszym podejściu wywalczył awans. Największa w tym zasługa trenera Krzysztofa Koziorowicza, który sprowadził do Szczecina wiele nowych koszykarek i zrobił z tego zespół. Także transfery w trakcie sezonu były owocne. Wilczyce nauczyły się też wygrywać czwarte kwarty i wtedy najlepiej bronić. W ekstraklasie drużyna powinna - po wzmocnieniach - walczyć o środek tabeli.

II liga koszykarzy

Drugi sukces klubu - King Wilki Morskie. Szczecinianie przez cały sezon grali z jasnym celem - awans. Wszystko było temu podporządkowane i koszykarze to udźwignęli. Sukces bez dwóch zdań, ale trzeba być raczej oszczędnym w zachwytach. Na II ligę Wilki Morskie były po prostu za silne. Skład - dzięki sponsorowi - oparty był na kilku doświadczonych graczach i solidnych młodzieżowcach. Wszystko dobrze poukładał Marek Żukowski. Prawdziwy test zespołu i trenera nastąpi w I lidze. Klub już się zbroi. Mógł zatrudnić koszykarzy z Radeksu, ale podchodzi do tego z umiarkowanym zapałem. Nie może to jednak dziwić, skoro akademicy od trzech lat nie potrafili awansować do play-offów, a Wilki chcą nawet powalczyć o awans.

I liga siatkarek

O Chemiku Police można napisać to samo, co o Wilkach - pod względem finansowym i kadrowym policki zespół był za silny dla konkurencji i na szczęście przełożyło się to na końcowy wynik. Były pewne problemy, w trakcie sezonu jeszcze postanowiono skład wzmocnić, by nie zmarnować okazji do sukcesu. Wszystko dobrze się skończyło. Brawa, ale też pamiętajmy, że za tym stały duże pieniądze. Od jesieni przed Chemikiem właściwa klasa do rywalizacji. Klub ma mocarstwowe plany dzięki sponsorowi (Grupa Azoty) i niewykluczone, że uda się zmontować skład, który powalczy o mistrzostwo.

II liga siatkówki

Panie z Piasta Netto Szczecin i panowie z Morza Bałtyk Szczecin zagrali na miarę swoich możliwości. W klubach aspiracje sięgały awansów, ale... nie w tych składach personalnych. Piast (2. miejsce) i Morze (4.) na play-offach kończyli rozgrywki.

Ekstraklasa piłkarek ręcznych

Kolejny sukces w zachodniopomorskim sporcie halowym odniosły szczypiornistki Politechniki Koszalin. Brązowy medal jest takim osiągnięciem. Drużyna kształtowała się przez kilka sezonów i w końcu przyniosło to upragniony sukces. Dodajmy, że klub nie dokonywał w tym czasie głośnych transferów, a do klubu nie dochodzili sponsorzy. Raczej stawiano na stabilizację organizacyjną i solidną pracę. To zaprocentowało. Drużyna miała charakter na parkiecie. Może nie grała najatrakcyjniej, ale w tym, co proponowała rywalom i widzom, była skuteczna. Sukces sportowy przekuł się w rozwój organizacyjny. W klubie pojawił się sponsor tytularny, po cichu słychać też o chęciach zdobycia jeszcze cenniejszego medalu.

W ekstraklasie grała też Pogoń Baltica Szczecin. Zapowiadając sezon, twierdziłem, że zespół po letnich wzmocnieniach będzie mógł walczyć nawet o 4. pozycję. Trener Dariusz Molski hamował nastroje, mówił o bezpiecznym środku. Nie spodziewałem się jednak, że zespół tak kiepsko wystartuje, będzie gubił punkty ze słabymi zespołami i tak szybko straci pracę Molski. To, że potencjał drużyna ma, pokazała, gdy trenerem został Adrian Struzik. I gdyby forma była stabilniejsza, to pewnie szczecinianki zajęłyby 4. miejsce przed play-offami, a tak zadowolić się musiały 5. lokatą, a ostatecznie sezon skończyły na 6. Trochę poniżej możliwości. Dobrze, że klub chce więcej. Zatrudnił już 5 zawodniczek (np. Sołomiję Szywierską i Lucynę Wilamowską), zrezygnował z trzech piłkarek, które nie rokowały na przyszłość. Tych zmian mogłoby być więcej, bo np. słabo lub przeciętnie grały dwie Białorusinki, Bułgarka i kilka polskich zmienniczek. Gdyby jednak zrezygnować z "rozczarowań", to trzeba byłoby budować skład od nowa. Zdaje się, że Struzik woli raz jeszcze zaufać wielu szczypiornistkom.

Ekstraklasa piłkarzy ręcznych

Gaz-System Pogoń tylko 7. w sezonie. Tylko, bo potencjał kadrowy i finansowy zespołu był zdecydowanie większy niż końcowa lokata. Zbyt często jednak w klubie szukano usprawiedliwień - a to sędziowie źle gwizdali, a to zawodnicy nie zdążyli się zgrać, a to nie dopisywała skuteczność. Rywale, którzy traktowali Pogoń jako kandydata do brązowego medalu, na tle naszego zespołu prezentowali się dużo lepiej na parkiecie. W grze Pogoni zawodził przede wszystkim atak pozycyjny, a bez tego elementu nie ma czego szukać w czołówce. Dobra obrona nie wystarczy. Za dużo było też słabych punktów w siódemce - średnio prezentowali się Bartosz Konitz, Mateusz Zaremba, czyli podstawowi boczni rozgrywający czy prawoskrzydłowi; zmiennicy też za mało wnosili energii. Sukcesy uzależnione były głównie od Czecha Bruny, który potrafi wszystko, ale przy lepszym przykryciu koledzy mieli problemy. Dziwiła również polityka transferowa, czyli rezygnacja z młodszych graczy, mniej ogranych, na rzecz "nazwisk". Średnio się to sprawdziło, ale bogatsi w doświadczenia sternicy pewnie nie zmienią kierunku. W klubie chcą sukcesu (by nie zawieść sponsora), więc na nowe rozgrywki można się spodziewać kolejnych głośnych transferów.

II liga piłkarzy ręcznych

Energetyk Gryfino zajął 2. miejsce, a był blisko awansu. Gwardia Koszalin 5., czyli przyzwoite wyniki jak na możliwości klubów.