Małgorzata Glinka-Mogentale z Chemika: Nic samo się nie zrobi

Wszystkim wydaje się, że kiedy ściągnie się gwiazdy, mecze będą same się wygrywały. Jednak nic samo się nie zrobi. Przed nami dużo pracy - podkreśla najbardziej utytułowana siatkarka w Polsce.
Rozmowa z nową przyjmującą Chemika Police

Marcin Gigiel: Po 14 latach gry za granicą musiała pani już tęsknić za ojczyzną?

Małgorzata Glinka-Mogentale: To rzeczywiście szmat czasu. Cieszę się, że wróciłam do Polski i będę grała w Chemiku. Stworzono nam tu dobre warunki, by powalczyć o sukcesy.

Po przenosinach ze Stambułu do Polic nie brakuje pani zgiełku wielkiego miasta?

- Troszkę na samym początku. Wieczorem, kiedy zasypiałam pomyślałam sobie - jaka cisza. Ale spokój jest mi tak samo potrzebny. Taka atmosfera jest inna, ale na pewno nie gorsza. Wcale nie tęsknię za Stambułem. Byłam tam trzy lata i wystarczy. Zresztą teraz są tam zamieszki, więc tym bardziej nie chciałabym tam wracać. Dobrze, że jestem już w Polsce.

Ma pani dużą motywację, by zdobyć z Chemikiem brakujący w pani bogatym dorobku tytuł mistrzyni Polski?

- Na pewno. Gdybym wchodziła do drużyny, w której byłyby tylko dwie dziewczyny z sukcesami na koncie, byłoby inaczej. Ale tutaj jest bardzo dobry zespół i ten cel jest do osiągnięcia. Wszystko zależy tylko od nas i od ludzi, którzy z nami pracują.

Miała pani możliwość, żeby oglądać mecze naszej ligi i poznać poziom polskich drużyn?

- Tak, w miarę się orientuję. W Turcji miałam telewizję Polsat i mogłam śledzić mecze polskiej ligi. Ale nie chcę oceniać, czy poziom jest tutaj niższy, czy wyższy. W każdym meczu trzeba być zawsze skoncentrowanym, niezależnie od przeciwnika. Zazwyczaj z tymi teoretycznie słabszymi drużynami gra się najtrudniej. Mobilizują się i chcą zawsze urwać punkty faworytkom. Na pewno będzie to dla nas ciężki sezon, ale może być bardzo satysfakcjonujący.

W Policach pojawiło się osiem nowych zawodniczek. Pani grała już pewnie w wielu klubach, w których skład budowano w podobny sposób. Jak szybko można stworzyć silną, zgraną drużynę? Kiedy możemy spodziewać się Chemika w najwyższej formie?

- Wszystkim wydaje się, że kiedy ściągnie się gwiazdy, mecze będą same się wygrywały. Jednak nic samo się nie zrobi. Przed nami dużo pracy. Naprawdę trzeba mądrej głowy, żeby to wszystko poukładać. Najważniejsze będą play-offy. Nie gramy w europejskich pucharach, wiec będziemy mieli dużo czasu, żeby optymalnie przygotować się do tej decydującej fazy. Najistotniejsze będą dwa ostatnie miesiące rywalizacji i wtedy mamy chodzić jak w zegarku. Wcześniej trzeba utrzymywać się na w miarę niezłym miejscu w tabeli. A na mecze play-offów wyjść i udowodnić swoją wartość.

Rozmawiała już pani z trenerem, jaką przewidział dla pani rolę? W zespole jest pięć przyjmujących z występami w reprezentacji Polski na swoim koncie, a pani może przecież grać również na pozycji atakującej.

- Nie wiem. Ja generalnie zagram na każdej pozycji, którą wymyśli dla mnie trener. Jeśli zdecyduje, że na rozegraniu to też tam zagram. Najważniejsze żebyśmy wygrywali, a na jakiej pozycji będę występować to już mało istotne.

mag