Siatkarski Chemik będzie spółką, ale kontrakty utajni

Sportowa Spółka Akcyjna jest wymagana w Orlen Lidze
Tworzona spółka będzie miała pod opieką jedynie pierwszy zespół seniorski. Rezerwy oraz grupy młodzieżowe nadal będą reprezentowały Polickie Stowarzyszenie Piłki Siatkowej Chemik.

- Spółka jest w organizacji. Tak się formalnie nazywa przejściowy twór, który istnieje do czasu załatwienia wszystkich formalności rejestracyjnych. Nie mamy m.in. numeru NIP, bez którego nie można wystawiać żadnych faktur - wyjaśnia Joanna Żurowska, prezes Chemika, a w przyszłości prezes nowej spółki.

Z kim więc kontrakty podpisały gwiazdy siatkarskich parkietów Małgorzata Glinka-Mogentale, Anna Werblińska, Agnieszka Bednarek-Kasza, Katarzyna Gajgał-Anioł czy Agata Sawicka?

- Ze stowarzyszeniem, ale we wszystkich kontraktach są klauzule mówiące o tym, że po powstaniu spółki zawodniczki będą związane umowami z Chemikiem SSA - wyjaśnia Żurowska. - Aneksy nie będą potrzebne.

Wszystkie nowe zawodniczki już trenują w Policach. Większości z nich klub wynajął jednak mieszkania w Szczecinie. Jak zapewnia szefowa klubu, jest to bowiem znacznie bogatszy rynek wynajmu mieszkań.

Spółkę akcyjną tworzy Fundacja na Rzecz Piłki Siatkowej Kobiet powołana przez Zakłady Chemiczne Police. ZCh Police należą do Grupy Azoty. To fundacja będzie (przynajmniej na początek) właścicielem 100 proc udziałów w SSA.

Powstanie SSA nakładać będzie na Chemika konieczność jawnej księgowości. Spółka będzie musiała składać w sądzie coroczne bilanse. Nie oznacza to jednak, że ujawnione zostaną wysokości kontraktów z zawodniczkami.

- Bilans składany w sądzie jest uproszczony. Pokazuje aktywa i pasywa, ale bez szczegółów - mówi Żurowska. - Tak, jak teraz, nadal będziemy mogli zawodniczkom zapewnić poufność kontraktów.

Szefowa Chemika od razu dementuje pogłoski jakoby np. Małgorzata Glinka (najlepsza siatkarka Polski w historii) wynegocjowała w Chemiku 30 tys. euro miesięcznie.

- To absurd. Takie kwoty to może w piłce nożnej funkcjonują, a w siatkówce kwoty są dużo, dużo niższe. Małgosia jest z nami przede wszystkim dlatego, że chciała po 14 latach wojaży zagranicznych osiąść na stałe w Polsce. Robi to m.in. dla swojej córeczki. W naszych rozmowach przed podpisaniem umowy negocjacje finansowe zajęły dużo mniej czasu niż przekonywanie, by jeszcze ten rok pograła w siatkówkę - podkreśla Joanna Żurowska.