Deszcz już straszy uczestników tenisowego Pekao Szczecin Open

Tuż przed planowanym rozpoczęciem niedzielnych finałów eliminacji turnieju Pekao Szczecin Open, korty przy al. Wojska Polskiego zlał rzęsisty deszcz. Prognozy na najbliższe dni nie napawają optymizmem...
Sobota była jak marzenie - poranne mgły szybko znikły pod naporem promieni słonecznych i kwalifikacje 21. edycji Pekao Szczecin Open ruszyły pełną parą. Dość powiedzieć, że tego dnia odbyły się aż 24 zaplanowane mecze. Stęsknieni dobrego tenisa kibice zwracali uwagę na zmiany, jakie organizatorzy wprowadzili w porównaniu z poprzednią edycją.

- Te trybuny na kortach 1 i 2 bardzo fajnie wyglądają. Wreszcie będzie można pooglądać mecze także tutaj. Poza tym stare krzesełka chluby turniejowi nie przynosiły - rozmawiali stali bywalcy szczecińskich kortów.

- Wystarczy tylko zadbać tu o zieleń i wymienić te płyty przy głównej alejce od wejścia i już jakoś to wygląda - uważa Krzysztof Bobala, dyrektor turnieju.

Najbardziej szpetne miejsce ośrodka - zniszczony Lodogryf - organizatorzy pozasłaniali namiotami bankietowymi i wielkimi płachtami reklamowymi. W weekend - gdy kwalifikanci wylewali już pot na czole - także w pocie czoła uwijali się robotnicy montujący ostatnie elementy turniejowego wyposażenia. Zaopatrywano namioty handlowe, ustawiano drzewka i krzewy pożyczone z firmy ogrodniczej do dekoracji obiektu.

Nowością jest też wprowadzenie nazw ulic i placów na tenisowym ośrodku. Alejki oznaczono zgodnie z systemem identyfikacji miejskiej. Wchodząc główną bramą idziemy więc na wprost aleją Wimbledońską, mając po prawej alejkę US Open. Wzdłuż Wimbledońskiej tradycyjnie oglądamy galerię dwudziestu triumfatorów minionych edycji Pekao Szczecin Open. Namioty VIP-owskie i koncertowe znajdują się przy placu Wielkiego Szlema. Główna aleja między kortami 1 i 2 oraz 6, 7 i 8 otrzymała nazwę alei Rolanda Garrosa. Wzdłuż budynków Akademii Tenisowej Promasters znajduje się alejka Australian Open. Aby dojść do kortu centralnego musimy przejść przez główny plac Majora Wingfielda. Któż to taki? To major walijskiej jazdy konnej, który w drugiej połowie XIX w opracował zasady gry będącej podstawą dzisiejszego tenisa. Wprawdzie niemal równocześnie podobną grę wymyślił inny major Harry Gem, ale to Wingfield - u którego na przyjęciach w ogrodzie grywała śmietanka towarzyska - opatentował zasady swej gry. Więc tegoroczne - najważniejsze mecze turnieju będą rozgrywane na korcie centralnym tuż za placem Wingfielda.

Pewnie do późnych godzin i z przerwami, bo prognozy dla tenisistów na pierwszą część tygodnia nie są najlepsze. - Począwszy od niedzieli z każdym kolejnym dniem będzie coraz zimniej, a chmur coraz więcej - mówi Wojciech Szulc ze szczecińskiego biura prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Najzimniej ma być w środę, gdy termometry nie wskażą wyższej temperatury niż plus 11-13 stopni Celsjusza.

Już w sobotę rozlosowano drabinkę turnieju głównego. Trzej Polacy, którzy dostali specjalne zaproszenia (dzikie karty) od organizatorów mieli spore szczęście. Nie trafili na najwyżej rozstawionych, ogranych na światowych kortach tenisistów. Najmłodszy 17-letni junior Kamil Majchrzak zagra z Hiszpanem Pere Ribą, Paweł Ciaś z anonimowym jak na razie Włochem Andreą Arnaboldim, a Piotr Gadomski z jego bardziej znanym rodakiem Potito Starace.

Gadomski, jako przedstawiciel zawodników obecny na losowaniu, sam zresztą wylosował sobie reprezentanta Italii. - Nazwisko znam, ale jak gra, nie kojarzę. Będę musiał zobaczyć w internecie - mówił o rywalu poznaniak. - Potrzebuję punktów i chciałbym awansować przynajmniej do drugiej rundy, więc nie ma znaczenia, z kim zagram. Muszę zagrać dobrze, żeby wygrać.

Już po losowaniu z powodu kontuzji wycofał się z turnieju jeden z najciekawszych awizowanych wcześniej tenisistów, Brazylijczyk Thomaz Belluci. Najciekawiej z meczów pierwszej rundy zapowiada się pojedynek rozstawionego z dwójką Pablo Andujara z Francuzem Florentem Serrą, który wygrał nasz turniej w 2008 r., by rok później przegrać dopiero finał.