Wilki wygrywają, trener Marek Żukowski spokojniejszy

I LIGA KOSZYKARZY. Rozmowa ze szkoleniowcem King Wilków Morskich Szczecin.
Jakub Lisowski: Bał się pan meczu z Sokołem?

Marek Żukowski: Trema była. To już jest I liga, więc zaplecze najlepszych zawodników w Polsce. Stres widziałem również po swoich zawodnikach. Wielu graczy już takie mecze miało w swoich karierach, jak nie kilka, to kilkanaście razy, ale mimo wszystko potrafi się ten stres udzielić każdemu. Trochę błędów, niecelnych rzutów, ale w końcu chłopcy to udźwignęli. Spodziewaliśmy się, że Łańcut nie będzie łatwym przeciwnikiem, wzmocnił się Łukaszem Pacochą i będzie groźny dla wszystkich. Tam największą siłą jest doświadczenie i zgranie. Może nie ma tam w składzie wielkich nazwisk, nie ma byłych reprezentantów, ale grają już któryś sezon razem i trzeba było ograniczyć własne błędy i być skoncentrowanym maksymalnie, by ich pokonać. Udało się.

Od początku spotkania zdecydował się pan na mocny nacisk na Łukasza Pacochę.

- Taką taktykę obraliśmy, by go zmęczyć, by w końcówce meczu oddychał już plecami. W kilku akcjach Łukasz nam uciekł, ale w końcówce ręka mu drżała i nasz pomysł dał efekt.

Skoro pokonaliście Sokoła, to mocniej uwierzycie, że możecie być zespołem z górnej połówki tabeli?

- Mam nadzieję, że chłopcy w to uwierzą. Sparingi wypadały różnie - od bardzo fajnych po beznadziejne. I tak do końca nie jestem pewny, co w ich głowach drzemie. To są jednak doświadczeni zawodnicy, a wygrana doda im jeszcze pewności siebie. Za tydzień czeka nas jeszcze trudniejsze zadanie, ale jak sobie poradzimy w Krośnie, to pewnie wszyscy będą przekonani, że w tej ósemce możemy na stałe zagościć.

Jak się prowadzi tak doświadczony skład?

- Najcięższym bólem jest ustalanie składu. Rozmawiałem o tym z zespołem, mówiłem, że wszyscy mogliby grać w pierwszym składzie, ale nie jest to możliwe. Mam ból, gdy trzeba dokonywać wyboru - kogo trzymać na parkiecie dłużej, kogo mniej. Ale sami zawodnicy również mają taką świadomość.

Najwyższy zawodnik zespołu Jakub Kuśmieruk (224 cm) nie zagrał z Sokołem. Czemu?

- W Polskim Związku Koszykówki dopiero w ostatnim tygodniu przypomnieli sobie, że powinni załatwić tzw. list czystości do środy. Walczyliśmy o to w środę i czwartek zarówno w amerykańskiej federacji, jak i FIBA [światowa organizacja koszykówki]. Komplet dokumentów mieliśmy w piątek, ale było za późno na rejestrację. W poniedziałek Kuba zostanie zatwierdzony do drużyny i będzie mógł zagrać od następnego meczu.

Not. lis