Siatkarki Chemika wygrały z mistrzyniami Polski w debiucie w ekstraklasie

Z przytupem wróciły do siatkarskiej elity zawodniczki Chemika Police. Przed własną publicznością w trzech setach rozprawiły się z aktualnymi mistrzyniami Polski - Atomem Treflem Sopot.
- Kupię bilet - kibica z kartką z takim napisem można było spotkać przed policką halą na kilkanaście minut przed początkiem meczu. Nic dziwnego, bo wejściówki na pierwszy od 15 lat mecz Chemika w ekstraklasie były towarem deficytowym. Nowa hala przy ulicy Siedleckiej zapełniła się do ostatniego miejsca, a chętnych do obejrzenia największych gwiazd polskiej siatkówki było więcej.

Na trybunach nie zabrakło znanych twarzy. Potencjalnym kadrowiczkom przyglądał się selekcjoner reprezentacji Piotr Makowski. Pojawili się też politycy: pochodzący ze Szczecina minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i wojewoda Marcin Zydorowicz. Wszystkich obecnych do dopingu zagrzewał Piotr Baranowski, którego kibice świetnie znają z prowadzenia w przeszłości spikerki na stadionie Pogoni Szczecin.

O wysoki poziom emocji zadbały jednak przede wszystkim siatkarki. Początek meczu był wyrównany, ale gdy premierowa partia zaczęła wkraczać w decydującą fazę, skuteczniejsze były doświadczone zawodniczki gospodyń. Zaczął funkcjonować blok i Chemik przy serwisie Małgorzaty Glinki-Mogentale odskoczył na 18:14. Później na zagrywkę weszła Katarzyna Gajgał-Anioł i opuściła ją dopiero przy stanie 23:15. Wtedy wszystko było już praktycznie rozstrzygnięte.

Zupełnie inny scenariusz miał drugi set. Przyjezdne wykorzystały rozprężenie Chemika i po kilku minutach prowadziły już 7:0. Policzanki nie zamierzały jednak odpuszczać i zaczęły mozolnie odrabiać straty. Dobrą zmianę dała atakująca Izabela Kowalińska. Dopadły sopocianki dopiero w samej końcówce, doprowadzając do remisu 20:20. Niesiony głośnym dopingiem Chemik był już wtedy nie do zatrzymania. Wygrał do 21.

Trzecia odsłona była najbardziej zacięta. Walka punkt za punkt. Wyrównane, długie wymiany. Gospodynie znów odskoczyły na kilka punktów i gdy wydawało się, że Chemik bez problemu zakończy rywalizację, sopocianki zdołały doprowadzić do remisu 23:23. W nerwowej końcówce górą był jednak Chemik i zwycięstwo na inaugurację stało się faktem.

Z nowych nabytków najlepiej zaprezentowała się najskuteczniejsza wśród gospodyń Anna Werblińska (MVP meczu). Dobrze na środku siatki spisywała się Katarzyna Gajgał-Anioł, a sporo piłek podbiła libero Agata Sawicka. Oczy wszystkich skierowane były jednak na wracającą po 14 latach na polskie parkiety Małgorzatę Glinkę-Mogentale. Przyjmująca policzanek imponowała boiskowym sprytem i rozkręcała się z czasem, ale do swojej najwyższej formy jeszcze trochę jej brakuje. Kilka razy została zablokowana, miała też problemy z przyjęciem i trener Mariusz Wiktorowicz w niektórych ustawieniach decydował się zastąpić ją w drugiej linii Justyną Raczyńską.

Za tydzień dream team z Polic powinien być jeszcze lepiej zgrany. Przed własną publicznością policzanki zmierzą się z Naftą Piła.

Chemik Police - Atom Trefl Sopot 3:0 (25:16, 25:21, 27:25).

Chemik: Muhlsteinova, Werblińska, Mróz, Bjelica, Glinka-Mogentale, Gajgał-Anioł, Sawicka (libero) oraz Raczyńska, Kowalińska, Grejman.

Atom Trefl: Bełcik, Leys, Łukasik, Podolec, Kaczorowska, Szeluchina, Zenik (libero) oraz Hill, Pietersen, Efimienko, Molnar.