Sport.pl

Trener Legionovii: Chemik ma niesamowite armaty

EKSTRAKLASA SIATKAREK Chemik to drużyna złożona z takich zawodniczek, że wcale nie musi pokazywać niczego nadzwyczajnego, by kontrolować przebieg spotkania - mówił Maciej Kosmol po porażce swojej drużyny na wyjeździe (1:3) z niepokonanymi w tym sezonie policzankami.
Ale i tak skazywane na pożarcie przyjezdne dokonały więcej niż spodziewali się obserwatorzy. Jako druga drużyna w tegorocznych rozgrywkach urwały Chemikowi seta.

- Łatwo wygraliśmy pierwszą partię [do 13 - red.]. Potem zabrakło nam koncentracji i agresji - tłumaczył na pomeczowej konferencji Mariusz Wiktorowicz, trener gospodyń. - Być może uwierzyliśmy, że mecz wygra się sam. 10 minut przerwy poświęciliśmy na spokojną rozmowę o taktyce. To wszystko przełożyło się później na naszą postawę na parkiecie.

Policzanki w dwóch następnych partiach nie pozostawiły złudzeń kto jest lepszy wygrywając do 14 i 13. - Źle zaczynałyśmy kolejne sety. Potem, gdy Chemik się rozpędzi, nie można już go dogonić - podkreślała Kinga Bąk, kapitan Legionovii.

Jak zawsze bardzo równomiernie rozkładał się indywidualny dorobek punktowy policzanek. Najskuteczniejsza była Katarzyna Gajgał-Anioł (15 pkt.), ale niewiele ustępowały jej Małgorzata Glinka- Mogentale (13), Anna Werblińska (11), Ana Bjelica i Katarzyna Mróz (po 10).

- To jest taka drużyna, że jeśli nawet którejś zawodniczce coś nie idzie, z kwadratu wchodzi inna i jakość gry jest ta sama, a nawet lepsza. Mają niesamowite armaty. Nam takiego komfortu brakuje - analizował trener Kosmol.

Za tydzień liderki z Polic czeka najtrudniejszy sprawdzian w pierwszej rundzie. Na wyjeździe zagrają z drugą siłą tego sezonu - Impelem Wrocław.