Mateusz Sawrymowicz musi wybrać to, co oczywiste

16. miejsce w mistrzostwach Europy na krótkim basenie to wynik grubo poniżej oczekiwań. Co dalej z byłym mistrzem świata?
Występ w Herning na dystansie 1500 m kraulem miał zakończyć się sukcesem. Sawrymowicz składał takie deklaracje kilka razy w tym roku, także po nieudanych letnich MŚ w Barcelonie. W Danii znów jednak spotkał nas zawód.

Owszem, rozżalone serce już pompuje pomysły, by pływaka zmusić do powrotu do Polski i treningów z Mirosławem Drozdem, który doprowadził go w 2007 r. do światowej czołówki i złota w Melbourne, a teraz z sukcesami wprowadza na areny Pawła Furtka i Filipa Zaborowskiego. Ale rozum podpowiada, że z niewolnika nie ma pracownika i skoro współpraca Sawrymowicza z Drozdem wypaliła się kilka lat temu, to musiałby nastąpić jakiś przełom, by to zmienić. Kolejny start bez sukcesu Mateusza takim przełomem nie jest. Nie naciska go na to związek, nie naciska miasto, które współfinansują jego pobyt i treningi w Stanach Zjednoczonych. Dotychczas - inwestycja nie przynosi zysku, ale wszyscy wiemy, że liczy się tylko jeden start - ten w igrzyskach w Rio 2016.

Tegoroczne występy w basenie pokazały jednak, że Sawrymowicz w stawce kraulistów nie odgrywa już większej roli. Szczytem marzeń dla niego byłoby zakwalifikowania się do ścisłego finału w igrzyskach i walka o szóste miejsce. Jest jednym z najstarszych kraulistów w rywalizacji i czas nie pracuje na jego korzyść. Doświadczenie raczej też nie. Najważniejsze imprezy wygrywają już młodzieżowcy, a ich naciskają juniorzy - jak Furtek.

To właśnie ten młodzian jest teraz liderem i największą nadzieją szczecińskiego pływania. Nie jest sam, bo jego koledzy pływają szybko i nie brak im zapału do pracy.

Rok 2013 dla nowej grupy Drozda i samego Sawrymowicza powinien być rokiem końca podziału priorytetów. Od nowego cyklu treningowego wszystkie siły Furtek z Zaborowskim powinni już postawić na seniorską rywalizację i ścieżkę Rio. Sawrymowicz powinien za to odpuścić już starty w basenie, a postawić na rywalizację na otwartych akwenach. Po prostu będzie miał tu większą szansę na olimpijski sukces niż w basenie.