Trener Mirosław Drozd: Nasi zawodnicy osiągali wartościowe rezultaty

Pływacy MKP Szczecin zdobyli na mistrzostwach Polski na krótkim basenie w Ostrowcu Świętokrzyskim 16 medali. 7 złotych, 7 srebrnych i 2 brązowe.
- To bardzo dobry wynik i jesteśmy z niego zadowoleni. Drugie tyle medali zdobyliśmy w rywalizacji młodzieżowców. W dodatku nasi zawodnicy osiągali wartościowe rezultaty. W pierwszej dziesiątce najlepszych wyników MP według tabel FINA znalazło się aż 5 naszych pływaków. To też o czymś świadczy - podkreśla Mirosław Drozd, trener MKP.

W rywalizacji mężczyzn najbardziej wartościowy wynik uzyskał na 800 m stylem dowolnym szczecinianin Filip Zaborowski (7.41,13). Podopieczny trenera Drozda, zdobywając 6 medali (w tym 3 złote), potwierdził świetną dyspozycję, w jakiej znajdował się w tym sezonie.

- Zaborowski spisał się bardzo dobrze, mimo że przyjechał do Ostrowca zaraz po mistrzostwach Europy w Herning. Na początku nie mógł jeszcze skupić się na rywalizacji, tak często bywa, gdy przyjeżdża się z zawodów wyższej rangi. Na 400 m dowolnym był drugi, ale na 800 m już wygrał, poprawiając rekord życiowy. A na 1500 m stoczył emocjonujący pojedynek o zwycięstwo z Pawłem Furtkiem - relacjonuje trener Drozd.

Wygrał o rok młodszy Furtek, który też jest zawodnikiem MKP. On również występował kilka dni wcześniej w duńskim Herning. - Na początku zawodów był rozkojarzony, ale bardzo zmobilizował się na 1500 m. Popłynął szybciej niż na mistrzostwach Europy - zaznacza szkoleniowiec szczecińskich pływaków.

Spory potencjał pokazał również Marcin Kaczmarski, który na ME się nie zakwalifikował. To on w wewnątrzklubowej rywalizacji o złoto pokonał na 400 m dowolnym Zaborowskiego, 6. zawodnika na tym dystansie w europejskim czempionacie.

- Popłynął bardzo dobrze i jego wynik dałby mu finał na zawodach w Herning. Później niestety rozchorował się i na 1500 m dowolnym startował z gorączką - tłumaczy trener Drozd.

Szczecinianie zupełnie zdominowali rywalizację kraulistów. Zdobyli w tej specjalności 8 medali indywidualnych i wygrali wyścigi obu sztafet. Na dużą pochwałę, poza wymienionymi wcześniej, zasłużyli też Dawid Zieliński, Oskar Krupecki i żabkarka Paulina Zachoszcz. Zawiódł najbardziej doświadczony z całego grona - Mateusz Sawrymowicz. Treningi w USA nie zaowocowały w sezonie zimowym dobrą formą byłego mistrza świata na królewskim dystansie 1500 m stylem dowolnym.

- Docierały do nas sygnały, że wszystko podczas jego przygotowań w Stanach idzie dobrze. Podczas ME wypadł jednak, jak wypadł [16. miejsce - red.], a na MP nie zdobył medalu. O przyczyny trzeba jednak pytać Mateusza i jego amerykańskiego trenera - mówi Drozd.