Pogoń Baltica wygrywa, ale męczyła się z Olimpią

EKSTRAKLASA PIŁKAREK RĘCZNYCH. Dopiero na kwadrans przed końcem szczecinianki wypracowały sobie małą przewagę, którą kontrolowały do ostatniego gwizdka.
Olimpia Nowy Sącz przyjechała do Szczecina pełna energii. Widać było, że podopieczne Lucyny Zygmunt nie chcą wracać do domów z niczym. Dominowały na parkiecie do 45. minuty. Grały lepiej - atak pozycyjny prowadziły w szybszym tempie, były skuteczniejsze w kontrach. A to, że cały czas blisko było remisu, Pogoń zawdzięcza bramkarkom i nieskuteczności przyjezdnych. Ale te same uwagi można odnieść do gospodyń - zamiast do siatki trafiały w bramkarki lub reklamy. A że takie kłopoty mogą nastąpić, pokazał już pierwszy rzut karny Agaty Cebuli. Najskuteczniejsza pogoniarka przestrzeliła, co zdarza jej się niezwykle rzadko.

Ambicja przyjezdnych, odrobina szczęścia i kibice nie mogli być pewni sukcesu. Wszystko zmieniło się jednak kwadrans przed końcem - Pogoń zaczęła trafiać (szczególnie po kontrach i rzutach ze skrzydeł), a olimpijki zbyt szybko chciały niwelować straty. Nie radziły sobie jednak z Sołomiją Szywierską i Adrianną Płaczek i przewaga zaczęła błyskawicznie rosnąć. Z remisu zrobiło się nawet 28:21, nawet czas przyjezdnych na 7 minut przed końcem nic już nie zmienił. Pogoń wygrała pewnie, ale potencjał zespołu wciąż wydaje się większy niż ten, który zademonstrowała w trakcie spotkania.

W środę szczecinianki zagrają w Płocku z Jutrzenką o ćwierćfinał Pucharu Polski, a w następną sobotę o ligowe punkty powalczą w Olkuszu. Dwa zwycięstwa to plan jedyny dla naszej siódemki.

Pogoń Baltica Szczecin - Olimpia Nowy Sącz 33:26 (10:11)

PB: Płaczek, Szywierska - Stachowska 9, Cebula 5, Stasiak 4, Sabała 4, Duran 3, Agova 3, Głowińska 3, Królikowska 1, Jaszczuk 1, Huczko 0.