Giuseppe Cuccarini: Możemy tu stworzyć coś naprawdę wielkiego

Kiedy mieszkałem w Stambule, to zdarzało mi się, że powrót do domu samochodem zajmował mi nawet półtorej godziny. Tu jest dużo ciszej i spokojniej, a ludzie są bardzo życzliwi - mówi trener Chemika Police.
Rozmowa z włoskim szkoleniowcem

Maciej Żmudzki: Co pan sądzi o nowym miejscu zamieszkania?

Giuseppe Cuccarini: Bardzo mi się podoba! Na razie co prawda nie miałem zbyt wielu okazji, żeby zwiedzić Szczecin czy Police, ale kilka razy już się udało. Parę dni temu byłem na spacerze po szczecińskim Starym Mieście i muszę przyznać, że jest naprawdę urokliwe. Podoba mi się też to, że jest tu tak cicho i spokojnie.

No i pewnie był pan przyzwyczajony do większych korków na ulicach

- Dokładnie tak! Kiedy mieszkałem w Stambule, to zdarzało mi się, że powrót do domu samochodem zajmował mi nawet półtorej godziny! Tutaj jest zupełnie inaczej i cieszę się, że nie muszę już spędzać tyle czasu w aucie. Krótko mówiąc, podoba mi się to miasto oraz ludzie, których w nim dotąd spotkałem.

Jakie były pana wrażenia po pierwszych spotkaniach z drużyną?

- Zdecydowanie na plus. Od razu spodobało mi się nie tylko to, jakie prezentują umiejętności siatkarskie, ale też i to, jakie mają nastawienie. Są w pełni zaangażowane w każdy trening, a mnie się takie podejście podoba. Oczywiście minął dopiero miesiąc, więc nie mogę oczekiwać, że zawodniczki w pełni przystosują się już do moich metod treningowych, ale najważniejsze jest to, że się starają. Wydaje mi się, że ciężką pracą możemy wspólnie stworzyć coś naprawdę wielkiego.

Co zaskoczyło pana - pozytywnie lub negatywnie - w Polsce?

- Zacznijmy od tego, że nie jest to moja pierwsza wizyta

To już chyba nawet nie jest wizyta. A jeśli tak, to z pewnością najdłuższa.

- Tak, racja (śmiech)! Faktycznie ciężko to już nazwać wizytą. W każdym razie Polska bardzo mi się podoba, a pierwsze odczucia są zdecydowanie pozytywne. To ciche miejsce, w którym można miło żyć i spokojnie pracować - aż chce się zostać tu dłużej.

Co Chemik musi poprawić przed rozgrywkami play-off?

- Wydaje mi się, że brakuje nam pewnej konsekwencji podczas meczów. Nie jesteśmy dość stabilni i mimo dobrych występów przydarzają nam się momenty dekoncentracji, a to prowadzi czasem do utraty seta. Dotąd udawało nam się odpowiednio zareagować na taką sytuację i szybko powracaliśmy do kontroli nad przebiegiem spotkania. Zdaję sobie jednak sprawę, że teraz będzie jeszcze ciężej i dlatego musimy zrobić co w naszej mocy, aby prezentować ten sam poziom koncentracji od początku aż do końca.

Czy, jak większość Włochów, również jest pan fanem piłki nożnej?

- O tak, zdecydowanie.

Który klub jest najbliższy sercu?

- Moim zespołem jest stołeczna AS Roma.

Można zatem założyć, że nie przepada pan przesadnie za Lazio Rzym.

- Nie przepadam? Ja ich wręcz nie cierpię (śmiech)!