Sport.pl

Siatkarki z Chemika mistrzyniami Polski. Jak do tego doszło?

Jeszcze dwa lata temu Chemik był tylko solidną pierwszoligową drużyną, a trenerzy narzekali, że ich zawodniczki nie mają nawet dostępu do siłowni z prawdziwego zdarzenia. Dziś w Policach grają największe gwiazdy polskiej siatkówki, które sięgnęły w tym roku po Mistrzostwo i Puchar Polski i szykują się do podboju Ligi Mistrzyń. Jak udało się tak szybko osiągnąć sukces?
Finał ekstraklasowych rozgrywek był bardzo krótki. Chemikowi wystarczyły zaledwie trzy spotkania, by z kwitkiem odprawić Impel Wrocław. Policzanki mogły rozpocząć świętowanie, a Małgorzata Glinka-Mogentale została oblana szampanem już podczas pomeczowego wywiadu dla telewizji.

- Gosia zdobyła pierwsze w karierze mistrzostwo Polski i trzeba było to wyjątkowo uczcić - śmieje się Radosław Anioł, menedżer Chemika.

Dream team z Polic

Glinka to najbardziej utytułowana polska siatkarka w historii. Złotego medalu w krajowej lidze jednak jej brakowało i to było jednym z jej celów, gdy wróciła przed sezonem do Polski, po 14 latach gry we Włoszech, Francji, Hiszpanii i Turcji. Podpisanie przez nią kontraktu z Chemikiem było wielkim wydarzeniem, ale gwiazd pojawiło się w Policach więcej. Wystarczy wymienić nazwiska innych medalistek mistrzostw Europy: Anny Werblińskiej, Agnieszki Bednarek-Kaszy i Katarzyny Gajgał-Anioł. A przecież już rok wcześniej, gdy drużyna grała jeszcze w I lidze, dołączyły do niej reprezentantki Polski: Joanna Mirek i Izabela Kowalińska. Nic dziwnego, że naszpikowanego gwiazdami beniaminka szybko ochrzczono mianem dream teamu.

- Nigdy nie spotkałam się ze strony zawodniczek z żadnymi przejawami gwiazdorstwa - mówi Joanna Żurowska, prezes klubu. - To, jak się zachowują, nie zależy przecież od klasy sportowej, tylko od tego, jakim jest się człowiekiem. A u nas grają fantastyczne dziewczyny.

Przez cały sezon policzanki przegrały tylko dwa mecze. W dodatku były to spotkania, które nie miały większego znaczenia. Gdy przyszło do decydującej rywalizacji w fazie play-off, Chemik przejechał się po rywalkach niczym buldożer. Po 19 latach klub ponownie zapisał na swoim koncie dublet, czyli mistrzostwo i Puchar Polski zdobyte w jednym roku.

- Wcale tak łatwo o te sukcesy nie było - przekonuje Katarzyna Gajgał-Anioł, środkowa policzanek. - Musiałyśmy włożyć dużo pracy, by pokonać przeciwniczki. Nie uważam też, że poziom naszej ligi jest słaby.

Co dalej?

Wiele siatkarek przychodząc do Polic znało się już ze wspólnej gry w innych klubach. Najbardziej liczna jest kolonia z Muszyny. Wszyscy związani z Chemikiem podkreślają, że w błyskawicznym tempie udało się tam zbudować nie tylko świetną drużynę na parkiecie, ale również zgrany zespół poza nim.

- Tworzymy drużynę i wspólnie przeżywamy nasze sukcesy oraz porażki. Często spotykamy się wspólnie całymi rodzinami - opowiada Radosław Anioł. - Ta drużyna to nie tylko konstelacja siatkarskich gwiazd.

Menedżer polickiego klubu jest mężem Katarzyny Gajgał-Anioł. Jak większość ludzi związanych obecnie z Chemikiem, mieszkają w Szczecinie. - Zdążyliśmy się już zadomowić i bardzo nam się tu podoba - mówi policka środkowa. - Nie mam jeszcze swoich ulubionych miejsc, ale na spacer wybieramy się najczęściej na Wały Chrobrego lub Jasne Błonia.

Wielu kibiców zastanawia się jak utytułowane zawodniczki podchodzą do gry w Chemiku. Czy wiążą z tym miejscem dłuższe plany, czy jest to dla nich tylko krótki przystanek w karierze?

- Trudno mi powiedzieć. Planowałam już wiele razy pewne sprawy, ale życie nauczyło mnie, że nie zawsze udaje się to później zrealizować - mówi Gajgał-Anioł.

Budżet tajemnicą klubu

Potęga Chemika została zbudowana w tak szybkim tempie dzięki pieniądzom głównego sponsora - Grupy Azoty, w skład której wchodzą Zakłady Chemiczne Police. Wysokość budżetu klubu jest pilnie strzeżoną tajemnicą, mimo że np. w piłce nożnej takie informacje są podawane opinii publicznej. Budżet szczecińskiej Pogoni (również wspieranej przez Grupę Azoty) wynosi ok. 20 milionów złotych. Jak na tym tle wygląda Chemik?

- To w ogóle nie jest ten poziom - mówi prezes Żurowska. - Piłka nożna generalnie jest najdroższa, generuje największe zainteresowanie, oglądalność. Po niej jest długo, długo nic i dopiero inne sporty.

Przedstawiciele sponsora policzanek już zapowiadają, że w przyszłym sezonie drużyna ma powalczyć w Lidze Mistrzyń nawet o Final Four. Niezbędne będą kolejne transfery, choć nie powinno ich już być tak dużo jak ostatnio. Spekuluje się, że wśród potencjalnych wzmocnień może znaleźć się Jovana Brakocević, serbska atakująca, grającą w Vakifbanku Stambuł, najlepszej obecnie drużynie Starego Kontynentu.

- Jesteśmy zainteresowani różnymi zawodniczkami. Za wcześnie jednak, by mówić o konkretach. Drużynę chcemy skompletować do końca maja, ewentualnie pierwszej połowy czerwca - mówi Żurowska.

Jednym z ważniejszych zadań dla zarządu będzie namówienie Glinki do kontynuowania kariery. - Teraz jest czas na odpoczynek. Dopiero później usiądziemy do rozmów w sprawie przyszłości - wyjaśnia pani prezes.

Po krótkim urlopie zawodniczki pojawią się w Policach w poniedziałek. - Będzie czas, żeby poświętować zdobycie mistrzostwa i Pucharu Polski - mówi Gajgał-Anioł.

Historia Chemika

Siatkarska drużyna powstała w Policach w 1988 r. Już pięć lat później Chemik, grając jeszcze na zapleczu ekstraklasy, zdobył Puchar Polski. Od następnego sezonu policzanki dominowały już na krajowych parkietach. Dwukrotnie z rzędu (w 1994 i 1995 r.) sięgały po dublet, czyli mistrzostwo i Puchar Polski. W 1994 r. zajęły też trzecie miejsce w turnieju finałowym Pucharu Zdobywców Pucharów.

Gdy ze sponsorowania drużyny wycofała się firma Komfort, w 1998 r., policzanki spadły z ekstraklasy. W 2000 r. ich pierwszoligową sekcję przejął Piast Szczecin. Siatkarską tradycję w Policach kontynuował nowy klub, który najpierw grał w II lidze, a później przez kilka sezonów na zapleczu ekstraklasy. Przed sezonem 2012/13 Grupa Azoty zainwestowała w drużynę duże środki finansowe, Chemik awansował do ekstraklasy, a rok później mógł się cieszyć z trzeciego w historii klubu dubletu.

Oni zdobyli złote medal:

Rozgrywające: Maja Ognjenović (Serbia), Lucie Muhlsteinova (Czechy).

Atakujące: Ana Bjelica (Serbia), Izabela Kowalińska.

Przyjmujące: Anna Werblińska, Małgorzata Glinka-Mogentale, Justyna Raczyńska, Anna Grejman.

Środkowe: Agnieszka Bednarek-Kasza, Katarzyna Gajgał-Anioł, Katarzyna Mróz, Dominika Sobolska.

Libero: Agata Sawicka, Aleksandra Krzos

Trener: Giuseppe Cuccarini (Włochy), zastąpił w czasie sezonu Mariusza Wiktorowicza.

Asystenci trenera: Michał Masek (Słowacja), Marcin Szendzielarz.

Statystyk: Jakub Krebok.

Fizjoterapeuci: Antonio Tome del Olmo (Hiszpanaia), Rafał Antczak.

Menedżerowie: Joanna Mirek, Radosław Anioł.