Patryk Karliński, Start Szczecin: Kocham pływanie. Nigdy się nie topiłem

Powalczę o jak najlepsze rezultaty, ale nie chcę mówić głośno, jakie one będą i nie będę niczego obiecywał - zapowiada multimedalista mistrzostw Polski w pływaniu niepełnosprawnych przed występem w ME.
Krzysztof Samociuk: Podczas Letnich Otwartych Mistrzostw Polski w Pływaniu Osób Niepełnosprawnych w Szczecinie zdobyłeś 5 złotych medali i ustanowiłeś 5 rekordów Polski. Znakomite wyniki u Ciebie stały się przyzwyczajeniem?

Patryk Karliński: Mam 17 lat, trenuję od... zawsze i wiem, że takiej nie najgorszej formy nie tłumaczy się w jakiś kosmiczny sposób. Ona przychodzi z czasem, po ciężkiej pracy i długich, bardzo długich monotonnych treningach. Biciem rekordów chcę udowodnić wiele spraw. Najważniejsze jest to, żeby pokazać wszystkim, że pływanie niepełnosprawnych jest na bardzo wysokim poziomie, jest dokładnie jak pływanie pełnosprawnych.

Grzegorz Musztafaga, trener Startu Szczecin, mówi, że 'latasz' coraz lepiej. Wojciech Seidel, trener reprezentacji, nie wie, kiedy skończysz pobijać rekordy. Uparłeś się na jakiś sukces w 2014 r.?

- Można powiedzieć, że właśnie dzięki trenerowi Grzegorzowi Musztafadze tak 'latam jak latam'. To jest nasz wspólny sukces i następne także takie będą. Mam pewien cel na 2014 r., ale na razie znam go tylko ja. Oczywiście dotyczy Mistrzostw Europy w Holandii, ale póki co nie mogę i nie chcę o nim mówić. Jestem nieśmiały, ale jak tylko medal zostanie zdobyty, dowiecie się o nim.

O co chcesz jednak powalczyć w Holandii?

- Powalczę o jak najlepsze rezultaty, ale nie chcę mówić głośno, jakie one będą i nie będę niczego obiecywał. Przede mną jeszcze kilka dni treningów na Floating Arenie i 3 tygodnie pracy na obozie w Ostrowcu Świętokrzyskim. W Holandii będzie o co walczyć i rywalizacja będzie zacięta. Będzie 'latanie'.

Za rok Twoja matura i Mistrzostwa Świata w Szkocji. Liczysz na to, że matura będzie spokojnie zdana, a podczas MŚ będzie spokojnie zdobyty medal?

- W 2015 r. będą nie lada wyzwania. Jak wiadomo, nie samym pływaniem człowiek żyje, a matura to jednak egzamin dojrzałości. Do tej pory potrafiłem łączyć pływanie z nauką, czemu nie miałbym poradzić sobie w przyszłym roku szkolnym? Matura OK i MŚ też OK.

Każdemu mówisz, że Twój cel to igrzyska w Rio. Masz marzenia o medalu w Brazylii? Świat to ogromny rywal.

- Igrzyska Paraolimpijskie w Ameryce Południowej to od zawsze mój cel, który nawet mi się śni. Dokładnych marzeń nie mogę zdradzać, natomiast reprezentowanie kraju na takiej wielkiej imprezie to prawdziwy zaszczyt. Okaże się za dwa lata, czy popłynę i jeśli już, to jak popłynę.

Zapytam o Twoje początki pływania. Podobno to przypadek? Ile miałeś lat i jak Twoja pływacka historia się rozpoczęła?

- Na szczęście nigdy nie topiłem się, chociaż to by 'naturalnie' była moja ekscytująca historia początków pływania. Zacząłem uczyć się wieku 3 lat. Tak, to przypadek, ponieważ początki jak zawsze były trudne, na szczęście między innymi dzięki rodzicom, w celach rehabilitacyjnych, uczyłem się pływać. Nauczyłem się.

Po maturze zwykle idzie się na studia. Gdzie się wybierasz?

- Mam kilka uczelni na oku, między innymi Akademie Morskie. Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjąłem.

Wielu wybitnych pływaków mówi, że nie lubi pływać. Lubisz?

- Nie wydaje mi się, żeby ktoś, kto poświęca całego siebie, zdobywa medale, trenuje dwa razy dziennie przez x lat, tego nie lubił. Ja tego nie lubię można powiedzieć, ja to kocham.

Widzę, że jak płyniesz po znakomity wynik, masz wielu kibiców. Kibicują Tobie często dziewczyny. Z dziewczynami dogadujesz się świetnie, czyli romantycznie?

- Romantyzm, krótko mówiąc, interpretować można bardzo różnie. Z dziewczynami zawsze dogaduję się znakomicie.

Pytanie trochę magiczne. Załóżmy, że nie byłbyś pływakiem. Jaki zawód chciałbyś mieć? Co robić? Czym się zajmować?

- Myślę, że na pewno byłoby to jednak związane ze sportem, może niekoniecznie z wodą. Zawsze lubiłem rywalizację i zawsze lubiłem sporty motorowe. Myślę, że to byłby ten kierunek. Zawsze mnie kręciły motory.

Jak wstaje się o 5 rano?

- Początki wstawiania są na początku zawsze najgorsze i dramatyczne. Później zegar biologiczny sam się przestawia i przyzwyczaja. Potrafię w dni nietreningowe wstać o 5 i coś robić, jak inni śpią. Jednak poranne wstawanie jest dla mnie też... pomysłem na brak nudy w życiu. Kto rano wstaje, ten wie, o co mi chodzi.