Błękitni Stargard: Skoro pokonali mocniejszą Pogoń, to z Chojniczanką też dadzą sobie spokojnie radę?

- Nie, w szatni nie ma takiego podejścia. Motywujemy się, by nie zabrakło walki w naszej grze - zaznacza trener stargardzkiego drugoligowca Krzysztof Kapuściński. W środę Błękitni powalczą o 1/16 Pucharu Polski.
Błękitni prezentują się świetnie w tym roku. Wiosnę zakończyli 4. miejscem w starej II lidze, czyli "awansem" do zreformowanej II ligi. W nowym sezonie wygrali dwa pierwsze mecze (z Górnikiem Wałbrzych i Wisłą Puławy) i są liderem po 2 kolejkach. Dodatkowo w PP wyeliminowali solidnie wzmocniony zespół Pogoni Siedlce (3:1).

- Tak, mamy świadomość, że dobrze wyglądamy na boisku, ale to efekt tego, że wszyscy tworzymy monolit. I wszyscy wiemy, że jak jedno ogniwo słabo zagra, to już nie będziemy tacy mocni - uważa Kapuściński. - To dlatego cały czas się motywujemy, by nie wkradło się rozprężenie czy myślenie, że z Chojniczanką będzie nam łatwo.

Chojniczanka latem dokonała wielu zmian w składzie. Trafiło tam paru zawodników znanych z I ligi, a nawet ekstraklasy. W Chojnicach są m.in. Piotr Kieruzel (do niedawna jeden z liderów Floty), Przemysław Pietruszka (związany długo z Pogonią) czy Wojciech Lisowski (ostatni rok w Pogoni). Ale drużynie w lidze nie idzie - porażka na inaugurację w Siedlcach (1:4), a ostatnio u siebie z Zagłębiem Lubin (0:1).

- Chojniczanka na pewno jest podrażniona porażkami w lidze i będzie chciała się odkuć naszym kosztem - ostrzega Kapuściński.

Szkoleniowiec pośle na boisko najsilniejszy skład. Nie musi już kombinować, by znaleźć miejsce w drużynie dla dwóch młodzieżowców. Ten ligowy obowiązek nie dotyczy PP.

- Dwie, trzy zmiany będą, ale cel pozostanie ten sam. Chcemy wygrać, bo zależy nam, by w kolejnej rundzie powalczyć z ekstraklasą w Stargardzie - dodaje trener Błękitnych.

Mecz rozpocznie się o godz. 17.30 na stadionie przy ul. Ceglanej w Stargardzie.