Słaby występ Pawła Furtka na koronnym dystansie w Berlinie

Pływak MKP Szczecin zajął jedno z ostatnich miejsc w eliminacjach wyścigu na 1500 m.
Na tym dystansie Furtek sięgał już po juniorskie medale ME i MŚ. Występ w dorosłych mistrzostwach Europy w Berlinie nie był jego debiutem, bo przed rokiem startował w MŚ w Barcelonie. Tam jednak płynął blisko 40 sekund szybciej.

Furtek nie liczył się we wtorkowych eliminacjach, choć płynął w teoretycznie najsilniejszej grupie. Od początku jednak plasował się na 7. miejscu, a na koniec spadł na 9. Czas - 15:52,09.

- Paweł chciał wystąpić, górę wzięła młodość i zapał, ale tak naprawdę to jest chory i nie powinien rywalizować - mówi Mirosław Drozd, trener MKP. - Niestety, dwa dni wcześniej musiał coś podłapać, bo gorączkował i lekarz reprezentacji zalecił mu leki. Choroba jest trochę winą młodości. Chłopcy wychodzą z obiektu, często z mokrymi włosami, a w Berlinie mocno wieje i jest zimno. Raz zagrzeje słońce, raz chłód.

To nie pierwsza choroba w szczecińskiej grupie. Przed tygodniem przeziębienie 'dopadło' Filipa Zaborowskiego.

- Filip wychodzi z tego, nieźle się pozbierał do występu na 400 m. Odpadł w eliminacjach, ale czas miał dobry. Pokazał, że jesteśmy dobrze przygotowani do tych mistrzostw. We wtorek rano przeprowadził trening, wypadł całkiem dobrze. Optymistycznie nas to nastawiło przed kolejnym startem - dodaje Drozd.

Furtek i Zaborowski wezmą udział w czwartkowych eliminacjach na 800 m stylem dowolnym.

Indywidualny występ ma za sobą również Dawid Zieliński. Specjalista MKP Szczecin od krótkich dystansów nie awansował do półfinału rywalizacji na 200 m kraulem. 21-latek zaczął mocno, ale kolejne proste były już dużo gorsze i skończyło się 9. miejscem w 4. wyścigu eliminacyjnym z czasem 1:51,46. By awansować, trzeba było pływać w granicach 1:48.

- Dawid zaczął zdecydowanie za mocno, ponad sekundę lepiej od rekordu życiowego. Gdy inni rozpoczynali ten dystans spokojniej i przyspieszali, to Dawidowi odcięło prąd i ledwo, ledwo dopłynął do mety. Szkoda, że właśnie tu wyszło małe obycie w międzynarodowych występach - zauważył Mirosław Drozd.