Sport.pl

Wielkie emocje w Szczecinie. Pogoń była bliska urwania punktów Vive [ZDJĘCIA]

PIŁKA RĘCZNA. Gaz-System Pogoń po kapitalnym meczu uległ kielczanom tylko 30:33, a mógł nawet pokusić się o wielką niespodziankę. Po raz pierwszy Arena Szczecin wypełniła się w takim stopniu podczas imprezy sportowej.
Szczeciński klub specjalnie zamienił się z Vive rolą gospodarza, aby premierowe spotkanie piłkarzy ręcznych w nowej hali przy ul. Szafera było wydarzeniem wyjątkowym. Kibice nie zawiedli. Na trybunach pojawiło się blisko 4 tys. osób. Na żywo mogli oglądać nie tylko największe gwiazdy europejskiego szczypiorniaka z drużyny mistrza Polski, ale również świetnie dysponowanych gospodarzy. Zawiedzeni mogli być tylko goście, którzy liczyli w stolicy Pomorza Zachodniego na łatwą przeprawę.

Kielczanie przyjechali bez Karola Bieleckiego, Piotra Grabarczyka i Denisa Bunticia. Trudno jednak mówić o osłabieniu, skoro w kadrze Vive aż roi się od medalistów najważniejszych światowych imprez. Z ławki swoich zawodników nie mógł prowadzić trener Talant Dujszebajew, który musi jeszcze odcierpieć karę za swoje zachowanie podczas jednego z ostatnich spotkań minionego sezonu. Zastępował go jego asystent Tomasz Strząbała.

Pogoń rozpoczęła bez żadnego respektu dla dużo bardziej utytułowanych rywali. Zaskoczyła ich twardą obroną, z którą kielczanie mieli przez cały mecz poważne kłopoty. Dużo ich rzutów lądowało na bloku, dobrym ustawieniem faule w ataku wymuszał Łukasz Gierak. W dodatku udanie między słupkami debiutował Krzysztof Szczecina.

Problemem były tylko częste wykluczenia i sprokurowane rzuty karne. Już w 10. minucie Patryk Walczak miał na koncie cztery minuty kary i później musiał być przez trenera Rafała Białego oszczędzany w defensywie. A Julen Aguinagalde i Ivan Cupić z Vive byli bezbłędni z linii siedmiu metrów.

Mimo to Pogoń wcale nie traciła dystansu do kielczan. Co więcej, gazownicy grali w ataku zdecydowanie efektowniej niż mistrzowie Polski. Świetnie funkcjonowała zwłaszcza druga linia. Firmowymi rzutami z podłoża siatkę dziurawił Michal Bruna, a Bartosz Konitz pokonywał Sławomira Szmala rzutami nawet z 11 metrów. Swoje efektowne bramki jak zawsze dokładał ze skrzydła i karnych Wojciech Zydroń.

W efekcie niesieni żywiołowym dopingiem szczecinianie cały czas utrzymywali z Vive kontakt, a tuż po przerwie prowadzili nawet dwiema bramkami (22:20). Wtedy ciężar gry w drużynie gości wziął na siebie Krzysztof Lijewski i na tablicy wyników szybko zrobił się remis. Już do końca trwała zacięta walka o każdą piłkę. W ostatnich minutach kluczowa okazała się dłuższa ławka rezerwowych gości. Trener Rafał Biały nie miał takiego komfortu. Skurcze łapały Zydronia i na kilka minut na parkiecie musiał pojawić się 16-letni Dawid Krysiak, najmłodszy gracz w całej lidze. W dodatku chwilę później czerwoną kartkę wynikającą z gradacji kar obejrzał Mateusz Zaremba.

Mimo to szczecinianie mogli nawet zremisować. W nerwowej końcówce Paweł Krupa stracił jednak piłkę w prostej sytuacji i zamiast 31:31 szybko zrobiło się 30:33. Gospodarze przegrali, ale mogli z podniesionymi głowami schodzić z parkietu. Kibice, którzy po raz pierwszy pojawili się w sobotę na meczu szczypiorniaka, na pewno wrócą na następne spotkania, licząc na podobne emocje.

Gaz-System Pogoń Szczecin - Vive Tauron Kielce 30:33 (15:15)

Pogoń: Szczecina, Kowalski - Bruna 9, Konitz 7, Zydroń 7, Zaremba 4, Walczak 3, Jedziniak, Gierak, Krupa, Krysiak.

Vive: Szmal, Sego - Aguinagalde 7, Cupić 6, Lijewski 4, Strlek 4, Jurecki 4, Tkaczyk 3, Rosiński 2, Chrapkowski 1, Zorman 1, Reichmann 1, Jachlewski, Musa.

Widzów: 3700.

Więcej o: