Sport.pl

Prof. Jerzy Bralczyk. Gdy Tomaszewski mówi do mnie, to czuję te same emocje

Język, którym posługuje się Bohdan Tomaszewski, nie jest archaicznym. Jest ciągle ciekawy i mnie raduje - mówi językoznawca prof. Jerzy Bralczyk.
- To bardzo dobry pomysł, by nadać imię red. Tomaszewskiego kortowi. To charakterystyczna i wybitna postać w polskim dziennikarstwie sportowym - uważa językoznawca i specjalista w dziedzinie języka mediów prof. Jerzy Bralczyk.

Rozmowa z językoznawcą

Mariusz Rabenda: Porozmawiajmy o języku sprawozdawców sportowych.

Prof. Jerzy Bralczyk*: Możemy, ale bez przykładów z mojej strony, bo takowe musiałbym sobie przypomnieć lub specjalnie przygotować się do takiej rozmowy. Chyba że pan podpowie przykłady. Oczywiście język sprawozdawców sportowych i dziennikarzy piszących o sporcie znam. Choćby z tego względu, że jestem kibicem sportowym. Oglądam mecze, czytam relacje i komentarze sportowe.

Nie chcę rozmawiać o negatywnych stronach tej profesji, choć przykładów wpadek sprawozdawców sportowych w internecie jest wiele.

- Jednak pamiętajmy, że to są zdania wypowiedziane pod wpływem emocji.

Nie przeszkadzają więc panu gafy i język, którym posługują się sprawozdawcy?

- Nie, bo jestem kibicem sportowym i skupiam się na tym, co się dzieje, a nie - jak to jest komentowane.

Pytam w kontekście uroczystości nadania imienia red. Bohdana Tomaszewskiego kortowi centralnemu w Szczecinie.

- I bardzo słusznie, że takie wyróżnienie go spotyka. I że taka inicjatywa została podjęta.

Pana zdaniem - jako językoznawcy - wyróżnia się on na tle sprawozdawców i komentatorów sportowych?

- Kilkanaście lat temu byłem przewodniczącym jury, które nadało Bohdanowi Tomaszewskiemu tytuł Mistrza Mowy Polskiej [Tomaszewski ten tytuł otrzymał w pierwszej edycji konkursu w 2001 r. Oprócz Bralczyka w jury zasiadali m.in.: prof. Jan Miodek, prof. Andrzej Markowski czy prof. Walery Pisarek, pierwszy przewodniczący Rady Języka Polskiego]. To wyróżnienie mówi samo za siebie.

Co by pan powiedział o języku, którym posługuje się Tomaszewski?

- Elegancki, atrakcyjny, odwołujący się do tradycji. Charakterystyczny.

Nie archaiczny?

- Ależ skądże. To jest język ciągle żyjący. Owszem, red. Tomaszewski posługuje się zwrotami mniej popularnymi, ale to język ciągle żyjący. Jak wspomniałem: odwołujący się do tradycji, ale nie konserwatywny.

Język to jedna rzecz, a sposób komentowania wydarzeń - zwłaszcza sportowych - to co innego.

- Minie ciągle raduje. Kiedy Tomaszewski mówi do mnie, to mam wrażenie, że odczuwamy te same emocje - a przecież o to chodzi w tej profesji. Zresztą pamiętam Tomaszewskiego sprzed lat, z radia, kiedy komentował nie tylko tenis, lecz także kolarstwo czy moją ukochaną lekką atletykę, i wówczas ja dokładnie odczuwałem to, co on mówił.

Niektórzy mówią, że nudzi swą monotonią.

- Każdy ma inną potrzebę ekspresji. Mnie ten styl komentarza odpowiada. A do tego ten piękny język, którym włada. Chce się tego słuchać.



* Prof. Jerzy Bralczyk - językoznawca, wykładowca w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej i na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 2007-10 przewodniczący Rady Języka Polskiego, obecnie wiceprzewodniczący.