Sport.pl

Czy ręczna Pogoń jeszcze raz będzie musiała podbić Gdańsk?

Grozi jej to, bo Wybrzeże złożyło w poniedziałek protest (z wnioskiem o powtórkę spotkania) do Kolegium Ligi.
W sobotę Pogoń Szczecin wygrała w Gdańsku 32:24. Prowadziła od 15. minuty, kilka minut przed końcem nawet różnicą 11 bramek. Czemu Wybrzeże Gdańsk protestuje? W 12. minucie - przy stanie 5:4 dla gospodarzy - sędziowie stolikowi uznali bramkę Pogoni, której nie było. Pokazuje to m.in. materiał filmowy.



Tego błędu później nie skorygowano.

- Zdarzenie w sposób zasadniczy i destruktywny odbiło się na postawie naszego zespołu. Wobec niekwestionowanego naruszenia "Przepisów gry w piłkę ręczną" wnosimy o powtórzenie meczu - czytamy m.in. w uzasadnieniu Zbigniewa Trzoski, prezesa Wybrzeża.

- W pewnym momencie sam się pytałem "stolika" [arbitrów odpowiadających za zegar i protokół oraz delegata - nadzorcy sędziów boiskowych ze strony związku - red.], czy wynik jest prawidłowy. Usłyszałem, że tak - mówi Rafał Biały, trener Pogoni. - Teraz nie jestem zły, ale zdziwiony. Po meczu trenerzy Wybrzeża nie mówili, że to był przełomowy moment, ale twierdzili, że zagrali z zespołem zdecydowanie silniejszym, mówili, że "odbili się od ściany". Okazuje się, że to był jednak newralgiczny moment...

Wniosek wpłynął już do Komisji Ligi Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Komisarz Ligi Bogusław Trojan we wtorek może rozpatrzyć wniosek. - Nie możemy czekać z decyzjami, gdy lada moment zostanie rozegrana kolejna kolejka - mówi sekretarz KL Leszek Sołodko.

Szanse, że Trojan nakaże powtórzyć mecz, są, ale bardzo małe. Decydujące znaczenie mogą mieć względy finansowe. Kto miałby bowiem ponieść koszta organizacji spotkania?

- My nie, bo to nie nasza wina. A wyjazd do Gdańska to koszt ok. 9 tys. zł dla naszego klubu. Także Wybrzeże poniosło spore wydatki - uważa Biały. - Rozumiem, że to walka z przepisami, ale ja bym protestu nie składał po tak jednostronnym spotkaniu.