Błękitni w efektownym stylu odnieśli historyczne zwycięstwo

PIŁKA NOŻNA. Stargardzianie pokonali w 1/8 finału Pucharu Polski pierwszoligowy GKS Tychy 3:2. Po raz pierwszy w historii awansowali do najlepszej ósemki tych rozgrywek.
Wielkim futbolem zapachniało w środę w Stargardzie. Drugoligowi Błękitni stworzyli w starciu z GKS widowisko ciekawsze, niż możemy oglądać w wielu meczach ekstraklasy. Nie zbrakło dramaturgii, efektownych akcji i pięknych bramek. A na koniec miejscowi mogli cieszyć się z wielkiego sukcesu.

Błękitni wyszli na boisko w składzie nawet silniejszym niż w ostatnim meczu ligowym z Rakowem Częstochowa. Zwłaszcza w ofensywie, do której wrócili nieco oszczędzani w weekend: Rafał Gutowski, Robert Gajda i Michał Magnuski. Tyszanie rozpoczęli z najlepszym strzelcem - Maciejem Kowalczykiem - na ławce. 37-letni snajper ponownie miał pełnić w Pucharze Polski rolę jokera w talii trenera Przemysława Cecherza.

W pierwszej połowie gospodarze prezentowali się lepiej od wyżej notowanego rywala, ale paradoksalnie to GKS schodził na przerwę prowadząc. Wszystko przez brak skuteczności i proste błędy w obronie. Po raz pierwszy defensywa Błękitnych pogubiła się w 24. minucie. Z zimną krwią wykorzystał to pozostawiony bez opieki Paweł Smółka.

Była to jedna z niewielu udanych akcji GKS. Ton grze nadawali bowiem stargardzianie. Umiejętnie piłki rozdzielał Piotr Wojtasiak, dobrze po prawej stronie wyglądała współpraca Wojciecha Fadeckiego z Łukaszem Kosakiewiczem. Długo brakowało jednak wykończenia. W świetnej sytuacji głową spudłował Robert Gajda, a mocny strzał Fadeckiego z ostrego kąta trafił w słupek.

Efekt przyniosła dopiero akcja Kosakiewicza. Po jego ostrym dośrodkowaniu piłka trafiła w rękę Sergejsa Kożansa. Rzut karny pewnie wykorzystał Gajda i na dwie minuty przed przerwą był remis. Błękitni chyba jednak zbyt długo cieszyli się z wyrównania, bo w następnej akcji zupełnie zagapili się w obronie. Bramkę do szatni strzelił dla tyszan Marcin Radzewicz.

Po zmianie stron spotkanie się wyrównało, ale bramki strzelali już tylko Błękitni. Filmowym uderzeniem z rzutu wolnego na 2:2 popisał się Fadecki. - Spadający liść! - chwalił jego fantastyczny strzał Wojciech Kowalczyk komentujący spotkanie dla Polsatu Sport.

Trener Cecherz posłał na boisko Kowalczyka, ale lider zespołu gości był tego dnia zupełnie niewidoczny. GKS powoli czekał już na dogrywkę, gdy stargardzianie zadali decydujący cios. Piłka wędrowała jak po sznurku, po dośrodkowaniu Kosakiewicza spadła pod nogi Bartłomieja Zdunka, a rezerwowy Błękitnych przymierzył nie do obrony. Pięć minut później Błękitni mogli już świętować razem z kibicami.

W ćwierćfinale Pucharu Polski zagrają ze zwycięzcą spotkania Ostrovia Ostrów Wlkp. - Cracovia.

Błękitni Stargard - GKS Tychy 3:2 (1:2)

Bramki. Błękitni: Gajda (43.), Fadecki (60.), Zdunek (86.). GKS: Smółka (24.), Radzewicz (45.),

Błękitni Stargard: Ufnal - Kosakiewicz, Pustelnik, Liśkiewicz, Wawszczyk, Fadecki (79. Zdunek), Poczobut, Wojtasiak (52. Flis), Gutowski, Gajda, Magnuski (67. Inczewski).

GKS: Misztal - Wawrzynkiewicz, Kopczyk (69. Masternak), Kożans, Mączyński, Ruskovsky Ż (79, Wodecki), Bocian, Otręba, Trochim, Radzewicz - Smółka (63. Kowalczyk).

Sędziował: Paweł Pskit (Łódź).