Stefana Veljković z Chemika: Patrzę w lewo - Serbka, patrzę w prawo - Serbka

- Moje indywidualne cele na sezon? Nie istnieją. Liczy się tylko dobro drużyny, a chcemy wygrać w tym roku wszystko, co tylko jest do wygrania - zapowiada Stefana Veljković, nowa środkowa Chemika Police.
24-letnia Serbka swój debiut w Polsce zaliczyła w miniony poniedziałek, kiedy wspólnie z resztą zespołu odrobiła stratę dwóch setów i po tie-breaku wygrała w Sopocie z miejscowym Atomem. Wcześniej reprezentowała swój kraj podczas mistrzostw świata, gdzie wraz z koleżankami z drużyny narodowej zajęła ostatecznie miejsca 7-8. W rozmowie ze szczecin.sport.pl nowa środkowa policzanek opowiada między innymi o swoich początkach w klubie, serbskiej kolonii w Chemiku i o celach na sezon 2014/2015.

Maciej Żmudzki: Pani pierwsze wrażenia dotyczące nowego klubu?

Stefana Veljković: Jestem bardzo szczęśliwa, że stałam się częścią tego zespołu. Wiem, że jestem elementem świetnej drużyny, która ma w składzie również fantastycznego trenera. Ubiegły sezon w barwach Galatasaray nie był dla mnie udany, na co złożyło się wiele różnych powodów, więc cieszę się, że teraz ma to wyglądać zupełnie inaczej. Bardzo ważne było też dla mnie zwycięstwo w moim pierwszym meczu, czyli w konfrontacji przeciwko Atomowi Treflowi Sopot. Po dwóch setach byłam oszołomiona i zadawałam sobie pytanie - co tu się dzieje?! Później było już jednak lepiej i wszystko dobrze się skończyło. Sama miałam zaledwie tydzień na złapanie boiskowego zgrania z resztą drużyny, ale od początku widać, że ta ekipa ma potencjał i może być w tym sezonie bardzo mocno.

Dlaczego wybrała pani właśnie Chemika?

- Ponieważ słyszałam wiele głosów, że w Polsce siatkówka jest sportem numer jeden i są tu fajne warunki do grania. Moje pierwsze odczucia, patrząc chociażby po tym, jak wiele osób przychodzi na trybuny, zdają się tę opinię potwierdzać. Słyszałam, że Chemik ma silną drużynę, a organizacja klubu i wszystkich osób w nim pracujących działa wzorowo. Zainteresowało mnie to i chciałam stać się częścią tego projektu.

Które zawodniczki Chemika, nie licząc koleżanek z reprezentacji, znała pani przed przyjazdem do Polski?

- Przede wszystkim Annę Werblińską oraz Małgorzatę Glinkę-Mogentale. Nie była to co prawda zbyt bliska znajomość, ale zdarzało nam się czasami spotkać podczas meczów międzynarodowych, więc na pewno się kojarzyłyśmy. Oprócz wymienionej dwójki, znalazłabym pewnie jeszcze kilka innych dziewczyn, z którymi już się kiedyś widziałam.

Jak ważna przy transferze była osoba Giuseppe Cuccariniego?

- Dla mnie ten aspekt był bardzo istotny, ponieważ wiedziałam, że to naprawdę dobry i uznany fachowiec. Jego dodatkowym "atutem" było dla mnie to, że oboje potrafimy porozumiewać się w języku włoskim. Potrafię się oczywiście komunikować także po angielsku, ale jeśli chodzi o wszystkie terminy siatkarskie, to zdecydowanie lepiej rozumiem po włosku. To, że trener również komunikuje się w tym języku sprawia, że czuję się jeszcze pewniej.

W Chemiku występują też inne zawodniczki z Serbii...

- To było jak spełnienie marzeń! W zeszłym sezonie byłam jedyną Serbką w drużynie i czułam się nieco samotna. A teraz? Jestem na treningu, obracam głowę w lewo, a tam Serbka, obracam w prawo, a tam kolejna. Coś cudownego! Oczywiście, teoretycznie to mogłoby rodzić pewne problemy, ponieważ my potrafiłybyśmy rozmawiać tylko po serbsku, a cała reszta drużyny operowałaby wyłącznie polskim. Prawda jest jednak taka, że jesteśmy mądrymi, a w dodatku już nie aż tak młodymi, dziewczynami i sobie z tym spokojnie poradzimy.

Za panią udany debiut w Orlen Lidze. Jakie jest pierwsze wrażenie po zetknięciu się z naszą ekstraklasą?

- Ciężko mi jeszcze ocenić poziom ligi, ponieważ dotąd widziałam zaledwie kilka meczów, ale już na pierwszy rzut oka wydaje się być bardzo mocna. Jest tu wiele silnych drużyn, choć oczywiście najlepszą z nich jesteśmy my! Najbliższy rok zapowiada się jednak nad wyraz trudny, ponieważ trzeba pamiętać, że oprócz rozgrywek ligowych i pucharowych czekają nas też występy w Lidze Mistrzyń. Chemik zdominował cały ubiegły sezon i dlatego tym razem poprzeczka ustawiona jest jeszcze wyżej.

A jak ocenia pani atmosferę w drużynie?

- Jest wręcz perfekcyjna. Cieszymy się każdym treningiem i z niecierpliwością wyczekujemy następnych spotkań o stawkę. Jest naprawdę wspaniale, w takim zespole po prostu chce się być.

Był już czas na jakiś mały spacer po Szczecinie?

- Na początku miasto wydawało mi się małe, ale później powiedziano mi, że mieszka tu mniej więcej 400 tysięcy ludzi! Skorzystałam z dnia wolnego, wybrałam się do centrum i musiałam zmienić moją pierwszą opinię. Zobaczyłam jedną z tutejszych restauracji, przeszłam się ulicami w środku miasta i teraz uważam, że Szczecin jest naprawdę spory! W dodatku jest tu bardzo ładnie, więc szybko mi się spodobało.

Chemik ma w tej chwili kłopot bogactwa na środku siatki. Jest pani oraz trzy solidne polskie środkowe. Jak widzi pani rywalizację z nimi o miejsce w pierwszej szóstce?

- To prawda, wszystkie trzy prezentują się znakomicie. Cieszę się na możliwość naszej sportowej rywalizacji, ponieważ wiem, że to wyjdzie na dobre i pomoże mi się stać lepszą zawodniczką niż jestem obecnie. Wierzę, że będziemy się wzajemnie wspierać i dzięki temu wszystkie na tym skorzystamy. Nie sądzę, żeby którakolwiek z nas czterech była w stanie zagrać w każdym meczu sezonu, więc ta rotacja na pozycji będzie w swoim czasie niezbędna. Będziemy walczyć na trzech frontach i dlatego jestem przekonana, że każda z nas odegra swoją rolę na boisku. Jeśli zaś chodzi o siatkarki na innych pozycjach, to uważam, że dysponujemy wyrównanym i bardzo solidnym składem, więc będziemy naprawdę mocni.

Jakie cele, zarówno drużynowe, jak i indywidualne, postawiła sobie pani na ten sezon?

- Wygrać wszystko, co tylko da się wygrać. W pierwszej kolejności chcemy obronić tytuł mistrzowski oraz Puchar Polski, do tego dochodzą też plany w Lidze Mistrzyń. I choć na razie trudno się na ten temat wypowiadać, ponieważ te rozgrywki jeszcze nawet nie wystartowały, to na pewno będziemy chciały zrobić dobry wynik. Jeśli natomiast chodzi o moje indywidualne cele na ten sezon, to powiem szczerze, że one nie istnieją. Liczy się tylko drużyna i to, żeby ona wygrywała. Ja chcę jej pomagać poprzez dobrą grę, to wszystko.