Błękitni Stargard wściekli na sędziego Michała Zająca

Stargardzianie w sobotę mieli rozegrać ostatnie spotkanie tego roku ligowego w Puławach. Byli już na stadionie Wisły...
...ale kilkadziesiąt minut przed meczem dowiedzieli się, że do meczu nie dojdzie. Mimo tego, że chcieli grać. Sędzia Zając z Sosnowca doszedł do wniosku, że murawa jest zbyt zmrożona, by przeprowadzić na niej mecz o punkty w II lidze piłkarskiej.

- Byliśmy strasznie zaskoczeni decyzją. Wciąż jest dla nas niezrozumiała. W pobliżu odbywały się inne mecze - mówi Zbigniew Niemiec, prezes Błękitnych. - Nie mielibyśmy żalu, gdyby była śnieżyca, ulewa, nie było światła. Ale warunki, choć ciężkie, pozwalały na grę.

Błękitni są wściekli na arbitra, że decyzję podjął bez konsultacji 40 minut przed meczem. Wydał obligatoryjną decyzję. Do wtorku nie zapadła decyzja - kiedy mecz zostanie rozegrany.

- Czekamy na decyzję, ale... nikt nam już nie zwróci kosztów ostatniej podróży na drugi koniec Polski. Wydaliśmy prawie 10 tysięcy złotych, a to jest poważna suma jak na nasz klub. W dodatku wyjechaliśmy już w piątek, co oznaczało, że część zawodników musiała pobrać zwolnienia w pracy. Myślę, że te aspekty też powinny być wzięte pod uwagę przez pana sędziego - uważa Niemiec.