Filip Zaborowski sfrustrowany po pływackich MŚ. "Moje starty były na poziomie podwórkowych zawodów"

Zawodnik MKP Szczecin w mistrzostwach świata na krótkim basenie w Dausze popłynął na trzech dystansach. Na żadnym z nich nawet nie zbliżył się do czasów dających awans do finału.
Szczeciński kraulista najwyżej uplasował się na swoim koronnym dystansie 400 metrów, ale 29. miejsce jest dalekie od jego aspiracji. Na 1500 metrów był 33., a na 200 zajął 41. pozycję. W tym sezonie zawiódł po raz drugi, bo mistrzostwa Europy w Berlinie też były bardzo przeciętne w jego wykonaniu. Apetyt na dobre wyniki rozbudził przed rokiem, gdy śrubował rekordy życiowe i dobrze zaprezentował się na największych imprezach (m.in. 6. miejsce na 400 dowolnym podczas ME na krótkim basenie). Nic dziwnego, że po zakończonych w niedzielę zawodach w Dausze był zawiedziony. Wpis na swoim facebookowym profilu podpisał jako sfrustrowany.

- Cóż mogę powiedzieć, jest mi ogromnie przykro i zarazem wstyd, że nie sprostałem swoim i Waszym oczekiwaniom - napisał Zaborowski do kibiców. - Moje trzy starty podczas mistrzostw świata w Katarze były na poziomie "podwórkowych" zawodów, a nie czempionatu globu. Kolejne ważne międzynarodowe zawody, z których wracam z opuszczoną głową. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że na każdym treningu staram się dać z siebie 110 procent. Nie wiem, może te 110 procent to za mało? Na pewno muszę wszystko przedyskutować z trenerem i musimy ustalić konkretny plan na przyszłość, bo póki co nie zapowiada się ona kolorowo.

Częściowo usprawiedliwiać może go przeziębienie, z którym zmagał się podczas zawodów. - Mimo beznadziejnych czasów każdy z wyścigów był dla mnie bardzo ciężki, a ten na 1500 m jeden z najcięższych w życiu. Możliwe, że na moją dyspozycje wypłynęła drobna infekcja (katar, a w późniejszym czasie kaszel), którą starałem się jak najszybciej wyeliminować, niestety bez większego skutku - tłumaczył szczecinianin.

20-letni Zaborowski ma z kogo w Polsce brać przykład. Mistrzostwa świata w Dausze były bardzo udane dla biało-czerwonych. Radosław Kawęcki zdominował rywalizację grzbiecistów (złoto na 200 metrów i srebro na 100), a Paweł Korzeniowski w swoim ostatnim starcie na 200 motylkiem sięgnął po brązowy medal.

- Cieszę się, że mogłem być członkiem tak znakomicie pływającej polskiej kadry i dziękuję im za "ciary", które towarzyszyły mi po każdym z ich startów - podkreślił Zaborowski.