Pierwszy punkt stracony u siebie. Siatkarki Chemika nie potrafiły 'zabić' meczu

EKSTRAKLASA SIATKAREK. Policzanki grały słabo, popełniały sporo błędów własnych i z Aluprofem stać je było tylko na zwycięstwo 3:2. Po tej wygranej drużyna z Pomorza Zachodniego pozostanie na pierwszym miejscu w tabeli, ale goniąca ją Muszynianka może zbliżyć się na odległość jednego punktu.
Nie umilkły jeszcze echa po środowym meczu, w którym Chemik pokonał utytułowane Dynamo Kazań, a podopieczne Giuseppe Cuccariniego już musiały wrócić na ligowe parkiety. Rywalem w Azoty Arenie była czwarta drużyna bieżącego sezonu - Aluprof Bielsko-Biała. W pierwszym spotkaniu między tymi zespołami policzanki bez problemu wygrały 3:0, więc i tym razem kibice nie spodziewali się zbyt trudnej przeprawy.

Widać to było między innymi poprzez liczbę fanów, którzy zdecydowali się zasiąść na trybunach. O ile spotkanie z Dynamo oglądał komplet, to w sobotę niespełna połowa (ok. 2,5 tys. widzów). Mimo napiętego terminarza w Lidze Mistrzyń (kolejny mecz w tych rozgrywkach Chemik rozegra już we wtorek) trener Cuccarini zdecydował się desygnować do gry przeciwko Aluprofowi najmocniejszą szóstkę. Jedyna zmiana zaszła na pozycji libero. Mariola Zenik została zastąpiona przez Aleksandrę Krzos.

W pierwszym secie w miarę wyrównana gra toczyła się do okolicy drugiej przerwy technicznej. Wtedy Chemik wrzucił wyższy bieg, w kilka minut odskoczył i bez większych trudności triumfował 25:22. Siatkarek gości przed porażką nie uchroniła nawet nieźle grająca rozgrywająca Lucie Muhlsteinova, która jeszcze z zeszłym sezonie reprezentowała barwy klubu z Polic.

W drugiej partii bielszczanki szybko wyszły na czteropunktowe prowadzenie (8:4) i ten stan utrzymywał się mniej więcej do połowy seta (15:11). Druga część tej odsłony ponownie należała jednak do gospodyń, które odrobiły straty i podobnie jak w pierwszym secie wygrały 25:22.

Kilkanaście minut później policzanki miały postawić kropkę nad i, a tymczasem przydarzyła im się wpadka. Zmodyfikowany zespół (między innymi z Izabelą Kowalińską i Sanją Malagurski) zaczął grać źle i w efekcie dał się zbić do 18. Sytuacja, w której jakikolwiek ligowy przeciwnik urwał Chemikowi set na ich terenie, wydarzyła się w tym sezonie po raz pierwszy.

W kolejnej odsłonie kryzys Chemika trwał. Drużyna Cuccariniego (wciąż w tym samym składzie) znów przegrała i stało się jasne, że mecz zakończy ze stratą przynajmniej jednego punktu. W przerwie przed tie-breakiem trener rozkładał ręce, a zawodniczki ze spuszczonymi głowami słuchały jego uwag. Pomogło. Policzanki (tym razem w najmocniejszym zestawieniu) wygrały 15:9, a kibice, którzy od początku do końca gorąco dopingowali swój zespół, mogli opuścić halę z uczuciem umiarkowanego zadowolenia.

Za siatkarkami Chemika Azoty Arena znów nie będzie musiała tęsknić zbyt długo. Już w najbliższy wtorek policzanki podejmą tu Agel Prościejów - najsłabszy zespół grupy A, który w czterech dotychczasowych meczach zgromadził na swoim koncie zaledwie 2 punkty (1 zwycięstwo, 3 porażki). Początek spotkania o godzinie 18. Transmisję przeprowadzi stacja Polsat Sport.

Chemik Police - Aluprof Bielsko-Biała 3:2

Sety: 25:22, 25:22, 18:25, 19:25, 15:9

Chemik: Ognjenović, Werblińska, Veljković, Bjelica, Glinka-Mogentale, Bednarek-Kasza oraz Krzos (libero) - Jagieło, Kowalińska, Malagurski, Rabka.

Aluprof: Horka, Lis, Bamber-Laskowska, Muhlsteinova, Beier, Moskwa oraz Wojtowicz (libero) - Piśla, Łyszkiewicz.