Marek Kolbowicz: Wzruszające, piękne, kocham ich!

- Na listach startowych pojawiły się osoby, których nazwiska bardzo dobrze znam. Pytam, co tu robicie? A w odpowiedzi słyszę: Marek, przyjechaliśmy tu dla ciebie. Skoro przez całą karierę my kibicowaliśmy tobie, to teraz ty możesz podopingować nas.
Mistrzostwa Europy i Polski połączone z zawodami dla amatorów w Azoty Arenie przebiegały bezproblemowo. -Jedyną zmianą było to, że musieliśmy nieco przesunąć w czasie dekorację niektórych konkurencji, ponieważ zainteresowanie naszymi mistrzostwami rosło z każdą godziną - podkreślał rozentuzjazmowany Marek Kolbowicz, złoty medalista olimpijski z Pekinu w wioślarstwie, radny miasta i zarazem jeden z organizatorów sobotniej imprezy.

Aby wystartować w zawodach dla amatorów, należało się zgłaszać do 20 stycznia. Ale organizatorzy umożliwili start także spóźnialskim, którzy uiszczali opłatę na miejscu i dopisywali się do konkurencji na ostatnią chwilę.

- Mieliśmy z tym trochę dodatkowej roboty. Musieliśmy jednak ustalić pewne limity, ponieważ nieprzerwane przyjmowanie nowych zgłoszeń sprawiłoby, że wywróciłyby nam się wszystkie systemy! - tłumaczył Kolbowicz.

Do oficjalnych biegów zostały ustawione 24 ergometry. Jeśli organizatorzy umożliwiliby start przykładowej 25. osobie, to oznaczałoby, że konkurencję trzeba rozbić na co najmniej dwa biegi, a to skutkowałoby kolejnymi opóźnieniami.

- Ta impreza jest przede wszystkim dla ludzi, ale to też pierwszy w sezonie sprawdzian dla wszystkich reprezentacji i zawodników krajowych. Na listach startowych pojawiły się osoby, których nazwiska bardzo dobrze znam. Pytam ich, co tu robicie? A w odpowiedzi słyszę: Marek, przyjechaliśmy tu dla ciebie. Skoro przez całą karierę my kibicowaliśmy tobie, to teraz ty możesz podopingować nas! Wzruszające, piękne, kocham ich!