Sport.pl

Wilki Morskie w końcu wygrały w Azoty Arenie. Po raz drugi w sezonie

EKSTRAKLASA KOSZYKARZY. Szczecinianie pokonali zespół Asseco Gdynia, który już nie jest potęgą jak jeszcze kilka lat temu.
Wilki odniosły sukces w trzecim meczu trenera Mihailo Uvalina w szczecińskim zespole i w debiucie dwójki nowych graczy Ivana Marinkovicia oraz Rodneya Greena. Serbski podkoszowy pokazał energię na parkiecie, ale niewiele było z tego korzyści punktowych. Amerykański skrzydłowy odwrotnie - wyglądał, jakby nogi zostawił za oceanem. Człapał w ataku pozycyjnym, ale gdy już dostał piłkę od kolegów - wiedział, co z nią zrobić. W sumie wypadł lepiej, ale czy to będzie gracz formatu Trevora Releforda, który poniedziałkowy mecz oglądał z trybun? Można mieć dużo wątpliwości.

Przy kadrowych osłabieniach naszego zespołu uzupełnienie składu obcokrajowcami ma uzasadnienie, ale akurat z Asseco bardzo dobrze prezentowali się Polacy - Paweł Kikowski czy Marcin Flieger. Dzielnie wspomagał ich Witalij Kowalenko.

Szczecinianie wypracowali sobie przewagę w drugiej kwarcie. Byli skuteczni, czego nie można powiedzieć o gościach. Gdynianie łatwo budowali swój atak, bez problemów gubili kryjących i rzucali z dystansu. Tyle że pudłowali, a gospodarze im uciekali. Gdyby częściej wykorzystywali litewskiego giganta Ovidijusa Galdikasa może inaczej dla nich ułożyłby się ten mecz. Na Galdikasa Wilki recepty nie miały, podobnie jak zawodnik na aktywną grę przez 40 minut.

Po zmianie stron - w trzeciej kwarcie - nic się nie zmieniło. Po gościach widać było podłamanie skutecznością rzutów z dystansu Wilków (m.in. Kikowski i Kowalenko po dwie trójki), ale jednocześnie czekali na kryzys rywala. Ten nastąpił w końcówce odsłony i ze stanu 53:41 (w 27. minucie) zrobiło się tylko 53:50 na 14 sekund przed finałem kwarty. Dobrze, że w ostatniej akcji Marinković dobił rzut Fliegera i ta różnica wzrosła do 5 oczek.

Gdynian to nie podłamało. Ostatnią kwartę zaczęli z jeszcze większym zapałem, aż w 36. minucie doprowadzili do remisu (60:60). Asseco wyszło nawet na prowadzenie 67:65, ale po chwili wyrównał Uros Nikolić i doszło do końcówki, którą publiczność oglądała na stojąco. Oba zespoły miały szansę rozstrzygnąć mecz, a udało się to Wilkom. Trener Uvalin rozrysował akcję na ostatnie 6 sekund. A bohaterem został Flieger, który trafił wysokim lobem. Goście mieli 1,3 sekundy na akcję, też ją rozrysowali, ale nie dali rady.

Dodajmy, że Wilki Morskie poprzedni raz wygrały w Szczecinie na początku listopada z Treflem Sopot.

King Wilki Morskie Szczecin - Asseco Gdynia 69:67

Kwarty: 19:15, 18:15, 18:20, 14:17

WM: Kikowski 15, Flieger 11, Kowalenko 11, Nikolić 10, Marinković 8, Green 8, Bojko 6.

Komentarze (2)
Wilki Morskie w końcu wygrały w Azoty Arenie. Po raz drugi w sezonie
Zaloguj się
  • przemek2707

    Oceniono 2 razy -2

    "czy to będzie gracz formatu Trevora Releforda, który poniedziałkowy mecz oglądał z trybun? Można mieć dużo wątpliwości? " Ciekawa teoria. Kto był na meczach Wilków, ten widział że Releford na rozgrywającego w naszej lidze jest po prostu za słaby, a jego tranfer to jakaś pomyłka (wczorajszy wynik to potwierdza - wygrali bez niego w składzie). Może nadaje się na II ligę do Spójni, a i tak nie na pierwszą piątkę. Zamiast sprowadzać takich słabiaków z USA, lepiej dać szansę naszym młodym chłopakom. Przynajmniej się ograją. A po co tu Releford, który nie potrafi minąć rywala 1 na 1, a jego średnia meczowa to 8 pkt. Kto pamięta Atkinsa ze Spójni, ten wie o co chodzi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX