Sport.pl

Martyna Huczko z Pogoni: Zagrała drużyna. Jeden bez drugiego nie byłby bohaterem

- Starsi zawodnicy, jak np. Bartosz Jurecki i Sławomir Szmal, pokazali klasę i doświadczenie, a ci młodsi determinację oraz przyszłość piłki ręcznej - ocenia mundialowy występ reprezentacji Polski Martyna Huczko, lewoskrzydłowa Pogoni Baltica.
Przed piłkarkami ręcznymi ze Szczecina bardzo trudny miesiąc. Drużyna Adriana Struzika grać będzie nie tylko w lidze oraz w Pucharze Polski, ale też w Challenge Cup. Najbliższe mecze w europejskich rozgrywkach odbędą się już w najbliższy weekend w Portugalii.

Rozmowa z lewoskrzydłową PB

Maciej Żmudzki: Czy jako zawodniczka przeżywała pani mecze naszych szczypiornistów w Katarze jeszcze mocniej niż my wszyscy?

Martyna Huczko: W zasadzie naszej drużynie narodowej należą się jedynie oklaski, a wszystkie słowa, które można by wypowiedzieć, są po prostu zbędne. Ja naturalnie za każdym razem kiedy grają, przeżywam ogromne emocje, ale chyba właśnie o to chodzi w tym sporcie! To właśnie dzięki nim piłka ręczna jest aż tak widowiskowa.

Który z zawodników kadry narodowej zaimponował pani najbardziej podczas MŚ w Katarze? I dlaczego?

- Wydaje mi się, że wielkie słowa uznania i pochwały należą się tak naprawdę każdemu, ponieważ jeden bez drugiego nie byłby bohaterem. Drużyna okazała się właściwie zbalansowana. Starsi zawodnicy, jak np. Bartosz Jurecki i Sławomir Szmal, pokazali klasę i doświadczenie, a ci młodsi determinację oraz przyszłość piłki ręcznej.

Pogoń będzie w najbliższych tygodniach walczyła na trzech różnych frontach, a to oznacza dużo meczów i mało czasu na trenowanie

- To prawda, zapowiada się dość ciężki miesiąc, ale ja mogę jednak powiedzieć, że mi to pasuje. Trenujemy przecież właśnie po to, żeby grać, więc cieszę się z takiego obrotu spraw.

W weekend grałyście na Twardowskiego, a w środę znów wystąpicie na parkiecie Azoty Areny. Która z tych hal bardziej pani odpowiada?

- Zdecydowanie wolę grać na Twardowskiego, ponieważ wtedy naprawdę jesteśmy w domu. Przy okazji mniejszej hali mamy też bliższy kontakt z kibicami i lepiej odczuwamy ich obecność. Mimo wszystko mogę zapewnić, że w Arenie także postaramy się stworzyć odpowiednie widowisko.

W środę czeka was szlagier z Vistalem Gdynia. Przyzwyczaiłyście już, że u siebie nie przegrywacie, więc kibice mogą się spodziewać kolejnego zwycięstwa?

- Zawsze gramy po to, żeby wygrywać, więc na pewno zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby zgarnąć pełną pulę i urwać Vistalowi dwa punkty. Mam nadzieję, że w tym tygodniu atut własnej hali również będzie miał wpływ na końcowy rezultat i ostatecznie zejdziemy z boiska jako zwycięzcy.

W weekend jedziecie natomiast do Portugalii, aby walczyć w rozgrywkach Challenge Cup. Jak ważne jest dla was uczestnictwo w tych zmaganiach?

- Tak jak mówiłam wcześniej, zawsze wychodzimy na parkiet po to, by wygrywać. Szanse zawsze są i dlatego przed każdym meczem mam nadzieję, że koniec końców wynik będzie dla nas korzystny. Jedno jest pewne. Na sto procent damy z siebie wszystko i spróbujemy awansować do kolejnej rundy.

Rozmawiał Maciej Żmudzki