Sport.pl

Faworyci mieli kłopoty, ale nie zawiedli. Matkowski w drugiej rundzie

TENIS. Szczecinianin oraz występujący z nim w parze Robert Lindstedt do wygrania swojego pierwszego meczu w Zagrzebiu potrzebowali mistrzowskiego tie-breaku.
Przed rozpoczęciem spotkania żelaznymi faworytami byli Polak i Szwed, którzy z powodu wysokich rankingów w chorwackiej imprezie rangi ATP 250 zostali rozstawieni z jedynką. Ich rywale, Holender Jesse Huta-Galung oraz Niemiec Dominik Meffert (obaj dobrze znani z turniejów Pekao Szczecin Open), w pierwszym secie nie mieli zbyt wiele do powiedzenia.

Matkowski i Lindstedt pewnie serwowali, wywalczyli jedno niezbędne przełamanie i bez większych nerwów wygrali w stosunku 6:3. Druga partia miała już jednak zupełnie inny przebieg. Polak i Szwed zaczęli mieć problemy przy własnym podaniu, dwukrotnie pozwolili sobie na jego stratę i w efekcie przegrali aż 2:6.

Mistrzowski tie-break zaczął się dla "naszej" pary idealnie. Szczecinianin i jego partner szybko wyszli na prowadzenie 4:0 i do końca nie pozwolili rywalom na udany pościg. Trochę nerwów było jedynie w końcówce, kiedy przeciwnicy zbliżyli się na dystans jednego punktu (8:9). Ostatnia piłka padła jednak łupem Matkowskiego i Lindstedta, którzy dzięki wynikowi 6:3, 2:6, 10:8 awansowali do drugiej rundy imprezy.

W tej przyjdzie im się zmierzyć z Francuzem Fabrice'em Martinem i Hindusem Puravem Rają. W spotkaniu pierwszej fazy zawodów Polak i Szwed mieli problemy z wykorzystywaniem break pointów (udało im się zaledwie raz na 13 prób) oraz piłek po drugim serwisie (tylko 52 proc.). Na plus zaliczyć można za to liczbę asów (siedem) oraz procent piłek wygrywanych po pierwszym podaniu (76 proc.).

Następny mecz w chorwackim turnieju szczecinianin i jego partner rozegrają w czwartek wieczorem.