Sport.pl

Wilki Morskie potwierdziły, że mają problem z grą we własnej hali [ZDJĘCIA]

EKSTRAKLASA KOSZYKARZY. Szczecinianie nie wykorzystali kilku sprzyjających okoliczności, by odnieść drugie zwycięstwo z rzędu w rozgrywkach i drugie w Azoty Arenie. Anwil Włocławek wygrał jednym punktem.
Z jakich elementów układanki nie skorzystali gracze Wilków?

1. W momencie, gdy sędziowie rozpoczęli mecz, uaktywniła się grupka sympatyków Anwilu. Nim zdążyli 'podkręcić' swój zespół - wokół nich pojawiła się ochrona Fortu. Na uciszeniu się nie skończyło, doszło do chwilowej przepychanki, po której część fanów siłą wyrzucono z obiektu. Pozostali sympatycy z Włocławka już nie mieli ochoty (i pozwolenia) na żywiołowe reakcje, więc graczom Anwilu musiały wystarczyć emocje trenera Predraga Krunicia, który od pierwszej akcji grał razem z drużyną i nawet dostał przewinienie techniczne od arbitrów.

2. Trójka sędziowska starała się panować nie tylko nad temperamentem szkoleniowca, ale i nad wydarzeniami na parkiecie. W paru sytuacjach, także w samej końcówce, podejmowała decyzję 'pod szczeciński zespół'. Wilki tego nie wykorzystały.

3. Na ponad minutę przed końcem Wilki prowadziły punktem (wcześniej mecz był wyrównany - zespoły obejmowały prowadzenie pięcio-, sześciopunktowe, ale szybko je traciły) i wtedy udał im się - pierwszy raz w meczu tzw. pick and roll. Tyle że Uros Nikolić zamiast wykorzystać świetną okazję wsadem, zdecydował się na oddanie piłki do Radosława Bojko. Młody skrzydłowy Wilków miał sporo czasu, a mimo to fatalnie spudłował rzut za trzy. Gdyby trafił, pewnie rozstrzygnąłby mecz. Goście pobiegli jednak z kontrą, trafili za dwa i prowadzili 78:77.

4. Była minuta do końca, piłka do dyspozycji, a więc dobre okoliczności, by ten mecz wygrać. Ciężar gry wziął na siebie Rodney Green. Niestety, Amerykanin dwukrotnie - w podobnych sytuacjach - spudłował. Za pierwszym razem Wilkom pomogli sędziowie, dostrzegając, że jeden z graczy Anwilu, przechwytując piłkę, przekroczył plac gry. Ale i taki prezent został niewykorzystany. Gdy Green spróbował po raz drugi, włocławianie znów zebrali piłkę, wyprowadzili kontrę i... Witalij Kowalenko ją przejął, miał 11 sekund na akcję sezonu. Tyle że w niedzielę Kowalenko był jakby poza meczem - grał sporo, ale bez wyrazu. I tę ostatnią akcję też spudłował.

5. Ponad 2 tysiące widzów w Arenie oglądało ostatnie akcje na stojąco, doping był dobry, ale i takiego wsparcia gospodarze nie przełożyli na wynik.

6. W Wilkach zadebiutował kolejny obcokrajowiec - Cashmere Wright. Zagubiony, chaotyczny, słaby. Przebudził się na moment, trafił nawet za trzy, ale po dwóch kolejnych pudłach siadł na ławkę.

Po przegranej z Anwilem Wilki pozostały na miejscach 13.-16. w tabeli. Już w piątek zagrają w Sopocie z Treflem, którego niespodziewanie pokonały trzy miesiące temu w Szczecinie.

King Wilki Morskie Szczecin - Anwil Włocławek 77:78

Kwarty: 21:17, 21:28, 22:18, 13:15

WM: Kikowski 17, Flieger 16, Green 15, Nikolić 14, Wright 5, Kowalenko 4, Bojko 4, Marinković 2.