Trener Cracovii po porażce z Błękitnymi: Zostaliśmy zamordowani

Drugoligowiec ze Stargardu lepszy (2:0) w pierwszym meczu ćwierćfinałowym o Puchar Polski.
Robert Podoliński był wściekły na swoich zawodników, a szczególne pretensje miał do defensywy.

- Idiotyczne zachowania w obronie przesądziły sprawę. Nic nie ujmuję Błękitnym, bo wygrali w pełni zasłużenie. Wyszli na boisko, wiedzieli, co chcą, a my pozwoliliśmy im na zbyt wiele, ale już dawno nie widziałem tak źle grającego zespołu w obronie jak my dziś - mówił szkoleniowiec Cracovii. - Mocniejsze słowa padną w szatni, bo publicznie nie chcę tego zrobić. Nie liczyłem w Stargardzie na łatwy mecz, spodziewałem się trudnej walki, ale liczyłem na ekstraklasową grę mojego zespołu i to, że uzyskamy tu dobry wynik przed rewanżem i zbudujemy sobie atmosferę na najbliższy mecz ligowy.

W ekstraklasie Pasy są na 14. pozycji w tabeli. Ostatnim bezpiecznym. Aspiracje sięgają pierwszej ósemki. Czy po kiepskim występie i wyniku w Stargardzie zespół skoncentruje się już na lidze?

- Nie wyobrażam sobie, byśmy zagrali drugi raz z Błękitnymi tak katastrofalny mecz. Niestety, w tych pucharowych rozgrywkach mordowaliśmy się, a dziś zostaliśmy zamordowani. Popełniliśmy taką liczbę starych błędów, że inaczej być nie mogło - dodał Podoliński.

- Wcale nie będziemy liczyć, że rewanżu będzie już spokojny. Myślę, że u siebie Cracovia zaatakuje i będzie próbowała odrobić straty, a liga wtedy zejdzie na drugi plan - zaznaczył Krzysztof Kapuściński.

Trener Błękitnych promieniał.

- Przy tak licznej widowni, tak dopingujących kibicach wygrana cieszy podwójnie, a widziałem fanów w szalikach Błękitnych i Pogoni, co może świadczyć, że szanuje się nas w całym regionie. To historyczny mecz i sukces. Podbuduje on zawodników i wszystkich tu pracujących. Jest też nagrodą dla naszej strategii budowania zespołu w oparciu o młodych piłkarzy z miasta i regionu - mówił Kapuściński. - Sukces tym większy, że Cracovia nie wystawiła przeciwko nam rezerwowego składu. I dodam, że to nasza gra wymuszała dziś pewne zachowanie gości.

Sam szkoleniowiec z wyniku był bardzo zadowolony, ale plon meczu to nie tylko końcowy rezultat.

- Niestety, z powodu kartek straciliśmy dwóch ważnych piłkarzy: Wojtka Fadeckiego i Maćka Liśkiewicza. Teraz musimy poszukać zastępców, którzy utrzymają poziom gry w Krakowie - powiedział Krzysztof Kapuściński.

Rewanż za dwa tygodnie w Krakowie.