Sport.pl

Katarzyna Mróz z Chemika: Udowodniłyśmy już, że potrafimy wygrywać z najlepszymi

W Lidze Mistrzyń jesteśmy beniaminkiem, który gra dalej i nie może się już doczekać turnieju finałowego - mówi środkowa policzanek.
Drużyna Giuseppe Cuccariniego rozegrała w czwartek i piątek sparingi z ekipą aktualnego mistrza Niemiec. Pierwszy z nich odbył się za zamkniętymi drzwiami, drugi już z udziałem publiczności. W obu przypadkach trenerzy umówili się na granie pięciu setów i za każdym razem zdecydowanie wygrywał Chemik (4:1).

Maciej Żmudzki: Jak wyglądał czwartek z drużyną Dresdner SC?

Katarzyna Mróz: Nie było żadnego wspólnego trenowania. Rozegrałyśmy jedynie sparing. Wynik był podobny, ale za to my grałyśmy nieco lepiej niż w piątek. A może i wcale nie lepiej? Trudno mi to jednak ocenić tak na gorąco. Wiem natomiast, że jesteśmy bardzo zadowolone, że do tych dwóch meczów doszło, ponieważ to fajne przetarcie przed finałami. Na wierzch wypłynęło także kilka błędów, więc na pewno jest jeszcze nad czym pracować. Mam nadzieję, że uda się je szybko wyeliminować i w tych najważniejszych spotkaniach ich już nie będzie.

Co dał wam przyjazd mistrza Niemiec?

- To nie było tak, że przygotowywałyśmy się specjalnie pod kątem gry z nimi, bo żadnej odprawy dotyczącej taktyki na tego konkretnego przeciwnika nie było. Założenia były takie, żeby skupić się na własnej grze i nie popełniać pewnych błędów z przeszłości. W piątym secie było widać, że nie do końca nam się to udało i właśnie przez nasze pomyłki Dresdner w łatwy sposób zdobywał punkty i ostatecznie tę partię wygrał.

Co w takim razie nie do końca zagrało, a z czego była pani zadowolona podczas tych sparingów?

- Ciężko tak szybko oceniać, ale wydaje mi się, że było sporo momentów, kiedy dobrze prezentowałyśmy się w zagrywce. Całkiem przyzwoicie wyglądałyśmy też według mnie przy współpracy na linii bloku i obrony.

Frekwencja na trybunach Azoty Areny na kolana nie rzuciła...

- To prawda, na meczu nie było wielu kibiców, ale trzeba pamiętać, że było to spotkanie towarzyskie, więc z drugiej strony można powiedzieć, że było ich całkiem dużo. Mam jednak nadzieję, że podczas najważniejszych pojedynków hala się wypełni i dlatego serdecznie zapraszam wszystkich kibiców!

Podczas Final Four musicie liczyć się z tym, że rywale będą z wyżej półki niż Dresdner

- Tak, na pewno nasi przeciwnicy będą wówczas jeszcze bardziej wymagający. Musimy jednak stanąć na wysokości zadania i jestem przekonana, że będziemy walczyć i na pewno się nie poddamy. Udowodniłyśmy już, że potrafimy wygrywać z najlepszymi, ponieważ pokonałyśmy Dynamo Kazań, Rabitę Baku i Agel Prościejów, które w Lidze Mistrzyń grają już ileś lat. My jesteśmy natomiast beniaminkiem, który gra dalej i nie może doczekać się turnieju Final Four!

Skupiacie się na walce w Pucharze Polski czy koncentracja mimowolnie ucieka już do tego, co wydarzy się w Szczecinie za niespełna miesiąc?

- Na pewno siedzi to podświadomie w naszych głowach, ale mogę zapewnić, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby obronić wywalczony przed rokiem Puchar Polski.

Rozmawiał Maciej Żmudzki