Błękitni Stargard już zrobili dużo, ale przed nimi wielka (niepowtarzalna) szansa

We wtorek stargardzianie zagrają rewanżowe spotkanie z Cracovią Kraków w ćwierćfinale Pucharu Polski. Pierwszy mecz wygrali 2:0.
- To dopiero pierwsza połowa. Jesteśmy blisko, mamy fajny wynik, ale rywal nie przestał wierzyć w awans - mówił bramkarz Marek Ufnal i inni piłkarze Błękitnych po spotkaniu w Stargardzie.

U siebie Błękitni zagrali bardzo dobrze - ich aktywność, pomysłowość, chęci sprawiły, że Pasy nie odnalazły się na boisku. Ale przewaga - momentami przygniatająca - została udokumentowana dopiero w samej końcówce. Po bramkach Radosława Wiśniewskiego i golu samobójczym miasto było dumne z zespołu, a zespół z wyniku i już osiągniętego sukcesu w PP (Błękitni w tym roku skończą 70 lat, ale tak daleko w pucharze nie dobrnęli w przeszłości).

- Czeka nas jeszcze trudniejsze zadanie. Cracovia u siebie będzie bardzo zmobilizowana, pewnie zaatakuje, by szybko strzelić bramkę. Musimy poradzić sobie z presją - twierdzi Krzysztof Kapuściński, trener Błękitnych.

Robert Podoliński w Stargardzie tłumaczył wynik słabą grą zespołu, ale zarzekał się, że mimo niekorzystnego wyniku nie będzie odpuszczania drugoligowcowi. - Jesteśmy źli na siebie po pierwszym meczu i nikogo w drużynie nie trzeba specjalnie mobilizować przed rewanżem. Gramy u siebie, a własne boisko jest w tym sezonie naszym sprzymierzeńcem - ostrzega trener Cracovii.

Podoliński zasygnalizował, że w wyjściowym składzie jego zespołu będzie kilka zmian w porównaniu z meczami ligowymi, ale może to być tzw. zasłona dymna. Cracovia ma dużo do stracenia - przede wszystkim na wizerunku. Jest zespołem z ekstraklasy (w piątek pokonała Piasta Gliwice 3:1), a Błękitni to drugoligowiec, który tej wiosny przegrał już dwa mecze - oba w stosunku 1:3. Z drugiej strony przed Pasami ciężkie spotkanie derbowe z Wisłą w weekend.

Kadrowych rozterek nie będzie miał Kapuściński. Od dwóch tygodni mógł szykować zespół na występ bez filara defensywy Macieja Liśkiewicza oraz pomocnika Wojciecha Fadeckiego. Obaj będą pauzować za kartki. Innych 'nieobecnych' nie ma, więc szkoleniowiec pośle na murawę najlepszych i najlepiej dysponowanych. W Pucharze Polski nie obowiązuje - jak w II lidze - przepis o obowiązku gry dwóch młodzieżowców, więc trener ma większe pole manewru. A dwie porażki w lidze tej wiosny zdecydowanie ograniczyły szanse zespołu na awans, więc drużyna może być w pełni skoncentrowana na PP. Błękitni od soboty są na południu Polski.

Wynik 2:0 to spora przewaga. W lidze - stargardzianie 5 razy (na 21 kolejek) tracili w meczu więcej niż 2 bramki. Ale tylko raz schodzili z boiska z wynikiem, który w Krakowie by ich pogrążył (0:5 jesienią w Kluczborku). Błękitni są zespołem, który nawet jak mu nie idzie - to bramki potrafi strzelić. To ważne, bo gol strzelony w Krakowie może być na wagę awansu.

Spotkanie rozpocznie się o godz. 17.45 i będzie transmitowane przez Polsat Sport. Triumfator tej pary zagra w półfinale z Lechem Poznań.