Pogoń Baltica bez Hanny Jaszczuk. Kara za Turcję

Skrzydłowa szczecińskiego zespołu została zawieszona na półfinałowy dwumecz pucharu Challenge Cup z Galiczanką Lwów.
Komisja dyscyplinarna Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej zajęła się wydarzeniami po drugim ćwierćfinale między zespołami PB Szczecin i Ardesen GSK. Oba spotkania rozegrano w Turcji. Pierwszy mecz wygrały Turczynki 31:28. W rewanżu - lepsza była Pogoń 31:26. Zaraz po spotkaniu - doszło do bijatyki na parkiecie. Zaczęły zawodniczki, ale szybko dołączyli kibice. Szczecinianki z pomocą policji schowały się w szatni, a później pod eskortą opuszczały Turcję.

Pierwsza kara już jest. Dla Hanny Jaszczuk, skrzydłowej Pogoni Handball. EHF uznał, że to Białorusinka była prowodyrem całej zadymy.

Zaraz po spotkaniu i powrocie do Polski - szczeciński klub przedstawił filmik z zajść. Na nim nie widać, kto rozpoczyna bójkę zawodniczek, która sprowokowała kibiców do wbiegania na parkiet i dalszej eskalacji zadymy. Turcy przedstawili obraz z drugiej strony trybun. Widać, że podczas pomeczowego "klepania piątek" między zawodniczkami - Jaszczuk uderza jedną z Turczynek mocno w plecy. I tak rozpoczyna się bójka.

- Absolutnie nie zgadzamy się z karą. Odwoływaliśmy się, przedstawialiśmy nasze argumenty, ale nic nie zdziałaliśmy. Uważamy, że tureccy działacze zmontowali materiał filmowy, na podstawie którego nałożono na Hannę Jaszczuk karę. Drążyć tematu już nie ma sensu. Dla nas wszystkich jest to kolejna nauczka, by zawsze trzymać nerwy na wodzy - mówi Przemysław Mańkowski, prezes PB.

Dlaczego Jaszczuk uderzyła rywalkę? Bo tuż przed końcem spotkania ta brutalnie ją sfaulowała. Białorusinka nie wytrzymała i rzuciła w nią piłką. Sędziowie ukarali ją za to czerwoną kartką, a Turczynkę dwoma minutami. Sytuacja się uspokoiła, zespoły dograły spotkanie do końca i wszystko było pod kontrolą organizatorów. Do momentu pożegnania zespołów.

- Takie zachowania nie mają usprawiedliwienia, gdy atmosfera meczu jest napięta. Własne wymierzanie sprawiedliwości nie będzie tolerowane. Zawodnik musi kontrolować swoje emocje, nie może reagować na prowokacje - czytamy w oświadczeniu EHF.

Jakie będą kary dla Ardesen GSK?

- Tego nie wiemy. Czekamy na informacje - odpowiada Mańkowski.

Hanny Jaszczuk zabraknie w półfinałowym dwumeczu z Galiczanką Lwów. I bez niej szczeciński zespół powinien awansować do finału. Ten będzie rozegrany podczas dwóch pierwszych weekendów maja. I już wiadomo, że terminy będą kolidowały z ligowymi rozgrywkami.